Zanim jednak OFE otrzymają zalegle składki, których ZUS wskutek problemów z systemem informatycznym nie był w stanie do tej pory przekazać, Zakład musi dokładnie je policzyć. Do tej pory pojawiały się jedynie szacunki ich wartości. Ostatnio przedstawiciele Ministerstwa Pracy mówili, iż wynoszą one ponad 6 mld zł.
Zdaniem J. Hausnera, Zakład powinien jednak wkrótce uporać się z całkowitą inwentaryzacją zaległości wobec funduszy. - W ciągu najbliższych tygodni, najpóźniej do końca marca, musimy oszacować należności ZUS-u wobec OFE - stwierdził. Wtedy też będzie możliwa ich spłata. Wcześniej planowano, iż fundusze dostaną specjalne obligacje skarbowe, skierowane wyłącznie do nich. Jednak ostatnio plany się zmieniły - Arkadiusz Kamiński, dyrektor departamentu długu publicznego w Ministerstwie Finansów, powiedział, iż OFE otrzymają obligacje rynkowe.
Do końca nie wiadomo jeszcze, po jakich cenach fundusze będą obejmować papiery. Zapewne OFE będą chciały, aby były one zbliżone do cen rynkowych, nie wiadomo jednak, na jakie rozwiązanie zgodzi się resort finansów.
Na dodatek, propozycje rządu wcale nie budzą entuzjazmu zarządzających funduszami emerytalnymi - Jeśli ZUS nadal nie wie, czyje są te pieniądze i komu je należy dać, to w jaki sposób chce to spłacić? Na jakich zasadach? - pyta Adam Chełchowski, członek zarządu PTE Winterthur.
Bez identyfikacji nie wiadomo też, jaką część zaległych środków powinny dostać poszczególne fundusze. Być może każdy OFE otrzyma pewną część zaległości - tym większą, im większe ma aktywa. Wtedy jednak pojawiają się problemy z tym, jak księgować uzyskane obligacje i co z nimi robić - obracać na normalnych zasadach, czy też trzymać w portfelu tak, aby nie straciły one na wartości. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której jeden fundusz otrzyma zbyt dużą kwotę zaległości i potem, po ostatecznej identyfikacji, będzie musiał nadwyżkę oddać innym OFE, ale ze względu na straty na inwestycjach przekaże mniejsze kwoty od tych, które otrzymał.