Przypomnę, że dość dużą przewagą głosów wybrane zostały na mijający tydzień długie pozycje i ponownie nie obyło się bez maksymalnego zaangażowania. Po poprzednich dwóch tygodniach internauci tracili 166 pkt. Strata dość spora, a wynikała nie tylko z błędnych prognoz, ale też z wybierania największych dostępnych pozycji. Gdyby nie ucinanie strat, wynik byłby jeszcze gorszy. Teraz blisko było do powtórzenia scenariusza zamknięcia pozycji przed piątkiem, ale przecenę zatrzymały bardzo silne wsparcia w obszarze 1345-55 pkt. Trzeba przyznać, że wynik ankiety przez pierwsze tygodnie jest idealnym "antywskaźnikiem". W przypadku pierwszej ankiety największa dopuszczalna strata została przekroczona już we wtorek, a w przypadku drugiej pozycja musiała być zamknięta już w poniedziałek. W mijającym tygodniu zabrakło tylko 8 pkt. do uruchomienia "stopa", także na pierwszych sesjach.
Od wtorkowego minimum inwestorzy zaczęli pomniejszać straty i tydzień skończył się wynikiem tylko -6 pkt. na kontrakcie, co w sumie daje stratę w wysokości 12 pkt. Po trzech tygodniach inwestowania internauci są więc "do tyłu" 178 pkt. Nieco lepiej radzi sobie Strategia Małpy, w której pozycje wybierane są losowo na podstawie parzystych lub nieparzystych zamknięć indeksu i kontraktów. W tym tygodniu wylosowana pozycja była odwrotna do wybranej w ankiecie i małpa zyskuje 12 pkt., co pomniejsza jej stratę do 26 pkt. Na razie sprawdza się teoria, w której pozycje wybrane losowo będą lepsze od wybranych głosami większości.
Są jednak pewne okoliczności łagodzące. Niewielu inwestorów otwiera pozycję na poniedziałkowym otwarciu i zamyka ją w piątek. Określenie pozycji dokładnie na ten okres jest nieco bardziej kłopotliwe niż w ujęciu średnioterminowym lub dla transakcji day-trading. W dłuższym terminie podejście tygodniowe powinno jednak przynieść znacznie lepsze rezultaty. Pomija bowiem bardzo emocjonalne podejście niektórych graczy, którzy już po jednej sesji spadkowej w Stanach są skłonni do natychmiastowego odwrócenia średnioterminowej długiej pozycji. Bardzo często emocje powodują odchodzenie od przyjętej strategii. Doświadczenie jednak uczy, że emocje są złym doradcą.
Po drugie inwestowanie było w ostatnim czasie utrudnione. A to ze względu na brak trendu. Na akcjach zarabiać można tylko w czasie hossy, dla kontraktów kierunek nie ma znaczenia. Ważne natomiast jest, by kierunek był jasno określony, a wtedy prosta zasada trzymania się trendu przynosi duże zyski. Tak było prawie przez cały styczeń i dopiero jego końcówka przyniosła zasłużoną korektę, a ta przerodziła się ostatnio w horyzont. To nie był dobry moment na inwestycje. W analizach sam namawiałem do odpoczynku w ostatnim tygodniu, ale ankieta takiej opcji nie przewiduje (choć można przecież wybrać mniejsze zaangażowanie).
Wejście rynku w fazę korekty po tak silnym trendzie zawsze budzi sporo niepewności co do dalszego rozwoju wydarzeń, a emocje temu towarzyszące zwiększają ryzyko inwestycji. Widać to też było po bardzo dynamicznie zmieniającej się bazie. Jeszcze niedawno mieliśmy odchylenie od indeksu dochodzące do -40 pkt., podczas gdy w tym tygodniu przekraczaliśmy +20 pkt. Sam ten element zwiększa ryzyko inwestycji, choć oczywiście w przypadku ubiegłego tygodnia był to raczej czynnik, który zmniejszał wahania i stabilizował rynek. Jednak w takim przypadku, nawet prawidłowo (małpa) obrany kierunek indeksu nie przyniósł zadowalających zysków.