- Podbój rynku amerykańskiego jest dla nas kluczową sprawą - przyznał szef Deutsche Börse, dodając, że uruchomienie niemieckich terminali działających w systemie Xetra w USA pozwoliłoby inwestorom z USA obracać akcjami spółek notowanych we Frankfurcie, a także dałoby dostęp do amerykańskiego rynku akcji inwestorom z Niemiec. Seifert oczekuje, że niemiecką ekspansję ułatwi stanowisko amerykańskiej komisji papierów wartościowych (SEC), kierowanej przez Harveya Pitta, która planuje złagodzenie przepisów uniemożliwiających obecnie zagranicznym giełdom działanie w USA.

Szef Deutsche Börse podkreślił jednak też, że "amerykańskie plany" nie oznaczają, iż kierowana przez niego instytucja rezygnuje z zamiarów podboju rynku europejskiego.- Chcemy czy to poprzez przejęcia, czy przedsięwzięcia joint venture umacniać pozycję na Starym Kontynencie - powiedział W. Seifert, sugerując, że plany niemieckiej giełdy koncentrują się obecnie na Włoszech i Hiszpanii.

W tym roku Deutsche Börse zamierza też dokonać zmiany, jeśli chodzi o sposób ustalania składów głównych indeksów giełdowych. Pójdzie ona w ślady takich instytucji, jak Stoxx Ltd., FTSE International i Morgan Stanley Capital International, i rozważając kandydatury spółek do indeksów (DAX, DAX Mid-Cap, SMAX i NEMAX), będzie kierować się free floatem (liczba akcji znajdujących się w giełdowym obrocie), a nie - jak dotychczas - kapitalizacją. Zmiany te mają nastąpić w czerwcu, ale już w miniony weekend podała on dane na temat free floatu poszczególnych spółek. Zagrożeni wypadnięciem z indeksu DAX mogą być tacy potentaci, jak Münich Re, Allianz czy Deutsche Telekom, których liczba akcji w wolnym obrocie jest niewystarczająca. Na zmianach powinny natomiast skorzystać m.in. - Siemens, Bayer i Deutsche Bank.