W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,203 zł, za euro 3,67 zł, odpowiadało to 9% powyżej starego parytetu. Potem przeważył popyt. Po dwóch godzinach dotarliśmy do 9,4%. To najwyższy poziom poniedziałkowych notowań. Dolar potaniał o 1,8 grosza, wspólna waluta o 1,5 grosza. Na następne 60 minut kurs USD ustabilizował się, w tym okresie drożało za to euro. W południe płacono za nie 3,675 zł, w efekcie byliśmy na 9,1%. Do 13.00 bez zmian, później dało się zauważyć przewagę ofert kupna złotego na rynku USD/zł. O 15.00 kursy wynosiły 4,175 i 3,675, odchyłka zaś dotarła do 9,2%. Kończyliśmy realnie na poziomie otwarcia, czyli na 9%. Dolar kosztował 4,19 zł, euro 3,68 zł.
Poniedziałek był bardzo spokojnym dniem. Nie odnotowaliśmy jakichś spektakularnych zmian, złoty w sumie zakończył go bez strat i bez zysków. W ciągu dnia dokonywano stosunkowo niewielkich zleceń, obroty nie były więc bardzo duże. W dalszej części tygodnia można się raczej spodziewać przewagi podaży.
W poniedziałek dowiedzieliśmy się, ile papierów dziesięcioletnich chce w najbliższą środę zaoferować Ministerstwo Finansów. 500 mln zł nominału to sporo, biorąc pod uwagę, że chodzi o papier o zmiennym oprocentowaniu, który nie cieszy się dużym zainteresowaniem na rynku. Dało to dodatkowy impuls do spadku cen. Dodatkowy, bo podstawowym są piątkowe dane o cenach żywności, które do minimum zmniejszają prawdopodobieństwo kolejnego spadku inflacji i tym samym, przynajmniej zdaniem rynku, redukują szanse na szybkie cięcie stóp.
Rano za euro trzeba było zapłacić 0,872 USD. Od razu zarysowała się przewaga popytu, w efekcie około 13.30 osiągnęliśmy 0,878. Do końca dnia niewiele się już działo. Ostatnich transakcji dokonywano po kursie 0,8775 USD.
Ten tydzień zapowiada się dość ciekawie, jeśli chodzi o informacje dotyczące gospodarki amerykańskiej. Zaczniemy w środę od sprzedaży detalicznej (za styczeń). Dzień później poznamy dane o nowo zarejestrowanych bezrobotnych (zmiany w pierwszym tygodniu lutego) oraz o poziomie zapasów (grudzień). No i kończymy w piątek, kiedy opublikowane zastaną PPI, produkcja przemysłowa (oba za styczeń) oraz wskaźnik optymizmu University of Michigan Confidence (luty). Analitycy zastanawiają się, czy potwierdzi się koniec kłopotów w największej gospodarce świata.