Działają na nim oddziały największych na świecie, renomowanych firm z tzw. Wielkiej Piątki. Wiele krajowych przedsiębiorstw woli być obsługiwanych przez niewielkie, polskie firmy, które często oferują niższe ceny usług.
Są one jednak stosunkowo często prowadzone przez jedną, dwie osoby, co może stanowić poważny problem. W dużej spółce audytorskiej partnerów odpowiedzialnych za prowadzenie audytu jest co najmniej kilku.
Pomijając kwestię, że są oni wyspecjalizowani (np. w bankowości, telekomunikacji, energetyce), to zawsze mogą sobie nawzajem pomagać. W przypadku pojawienia się jakichkolwiek niepewności w każdym momencie możliwa jest dyskusja merytoryczna, która pozwoli podjąć najlepszą z możliwych decyzji. W audycie dużo zależy od profesjonalnego osądu osoby prowadzącej badanie. Jedna osoba bez odpowiednich konsultacji może niewłaściwie ocenić sytuację i w związku z tym podjąć niewłaściwą decyzję. Rewidenci to tylko ludzie i im też zdarza się popełniać błędy.
Niedawno został podpisany list intencyjny o wzajemnym członkostwie między WGPW i Euronextem. Czy w dalszym ciągu jest Pan sceptykiem odnośnie zacieśnienia związków z tym sojuszem zachodnich giełd (Paryż, Bruksela, Amsterdam)?
Od początku tego roku Deloitte & Touche został audytorem warszawskiej giełdy papierów wartościowych. Nie wypada mi więc w tej sytuacji komentować decyzji zarządu GPW. Mógłby pojawić się w tym przypadku konflikt interesów, o którym rozmawialiśmy.
Kto wcześniej opiniował sprawozdania finansowe WGPW?
Tak jak wcześniej zaznaczyłem, zawierając kontrakt na badanie sprawozdań finansowych w spółce, która była wcześniej obsługiwana przez innego audytora, mamy obowiązek dowiedzieć się, jakie były przyczyny zmiany. W przypadku GPW wcześniej firmę tę obsługiwał Andersen, zaś zmiana wynika z tego, że rada nadzorcza GPW uznała, że spółka ta zbyt długo pełni funkcje audytorskie. W celu uniknięcia posądzeń o możliwość popadnięcia w rutynę zdecydowano się na zmianę audytora.
Dziękuję za rozmowę.