Obrona wsparcia oddaliła moment w miarę wiarygodnego sygnału technicznego co do kierunku pozycji, jaką się powinno zajmować. Wciąż znajdujemy się między spadkową linią trendu, która nadal jest dla kontraktów oporem, a poziomem wsparcia, który wczoraj nie został pokonany. Sytuacja byków nieco się polepszyła, lecz nie jest to na tyle duża zmiana, by mówić o długich pozycjach. Warto zauważyć, że mimo iż zamknięcie było zarazem maksimum sesji, co można traktować jako wyznacznik siły popytu, to jednak wzrost zatrzymał się na poziomie średniej kroczącej, co już pogarsza jej obraz. Dodając do tego fakt, że mimo wczorajszych wzrostów wspomniana średnia krocząca nadal spada, entuzjazm ma prawo nieco opaść. Nie neguję faktu obrony wsparcia. Jest to przecież ważny sygnał braku determinacji po "krótkiej" stronie rynku. Chodzi mi jednak o to, że sytuacja tak naprawdę niewiele się zmieniła. Nadal znajdujemy się między ograniczeniami, o których mowa jest od kilku dni. Nie pozostaje nam nic innego jak oczekiwać na wyraźny sygnał. O zajęciu długich pozycji można myśleć po przebiciu przez wykres kontraktów spadkowej linii trendu (1380). Pozycja krótka będzie najodpowiedniejszą po zejściu kursów poniżej strefy wsparcia na 1345-1355 pkt. Nie ma sensu wyprzedzać sygnałów, gdyż zwykle źle się to kończy.