WIG20 po raz kolejny zaatakował utworzoną 5 lutego lukę bessy i po dotarciu do jej górnego ograniczenia przy 1397 pkt. zaczął spadać. Na razie skala zniżki nie jest na tyle duża, by powiedzieć, że atak znów był nieudany, bo nie można wykluczyć, że byki jeszcze raz zbiorą siły i ponownie uderzą. WIG20 znajduje się teraz na wysokości 1380 pkt., czyli 0,35% niżej, niż na wczorajszym zamknięciu. Ogromnie ważne będą dziś obroty, które jednak do tej pory nie są jakieś nadzwyczajne. Właściciela zmieniły akcje o wartości 55 mln zł, czyli nieco większej, niż w środę o tej samej porze. Można sobie jeszcze wyobrazić, że do końca sesji znów będzie marazm i w sumie nic się nie wyjaśni. Ale patrząc na WIG, który na początku sesji naruszył trzytygodniową linię spadków wydaje się, że rynek będzie musiał pójść za ciosem i albo ponownie się powyżej niej przedostanie albo rozczarowani gracze przystąpią do bardziej zdecydowanej sprzedaży akcji. W sumie więc mamy równowagę z niewielkim wskazaniem na niedźwiadki z uwagi na obronę luki bessy na WIG20 i linii trendu spadkowego na WIG.

Za sprawą wyników Unilevera, które były zgodne z oczekiwaniami analityków i zapowiedzią utrzymania przez koncern dwucyfrowego tempa wzrostu zysków w tym roku indeksy głównych giełd Eurolandu są na plusach. DAX zyskuje 0,4%, FTSE 0,7%, a CAC 1%. Giełdy z naszego regionu zachowują się bardziej zróżnicowanie, od blisko 2% przeceny w Moskwie i spadku o 0,7% w Pradze do ponad 1% zwyżki w Budapeszcie. Zatem z tej strony nie ma na razie jednoznacznych wskazówek dla naszego parkietu.

Pozostaje czekać na dalszy rozwój wypadków. Duża aktywność na rynku terminowym sugeruje, że jeszcze wiele ciekawego może się dziś zdarzyć.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu