Notowany w ostatnim czasie duży wolumen obrotu akcjami Lety to zasługa dotychczasowych jej głównych akcjonariuszy. Papierów pozbyli się m.in. Grażyna Tkocz, która jako jedyna miała ponad 5% głosów na WZA, a także członkowie rady nadzorczej, w tym przewodniczący Mieczysław Magiera.
Teraz o sprzedaży papierów poinformował członek rady Leszek Kania. Pozbył się on ponad 190 tys. akcji (4,4% kapitału i 3,5% głosów na WZA) i nie jest już akcjonariuszem spółki. Jednocześnie złożył rezygnację z pełnionej przez siebie funkcji.
Ponieważ wszyscy najwięksi akcjonariusze sprzedali akcje w okresie kilku dni, można przypuszczać, że przynajmniej częściowo był to efekt umówionych transakcji. Wprawdzie wartość obrotu nie jest duża ze względu na groszowy kurs Lety i duże pakiety mogli odkupić nawet drobni inwestorzy, ale nie bardzo wiadomo, po co mieliby to robić, skoro los firmy jest w zasadzie przesądzony. Na razie nikt z kupujących się nie ujawnił, a zarząd przedsiębiorstwa nie ma żadnych informacji na temat nowych akcjonariuszy.
Spółka nie ma praktycznie szans na przetrwanie. W sądzie znajduje się wniosek zarządu o ogłoszenie upadłości. Firma od dłuższego czasu sprzedaje aktywa. Teraz poinformowała o likwidacji spółki zależnej Leta net, która miała zajmować się usługami telekomunikacyjnymi. Te aktywa, które pozostają w przedsiębiorstwie, są obciążone. W ostatnich dniach Leta ustanowiła hipoteki na rzecz urzędu skarbowego.