W stosunku do listopada sprzedaż detaliczna spadła o 3,4% - poinformował Federalny Urząd Statystyczny. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5%. Wobec grudnia ub.r. sprzedaż spadła o 4,1%. - Ludzie teraz raczej oszczędzają pieniądze, niż wydają - powiedział agencji Bloomberga Hans Reischl, prezes Rewe Handelsgruppe. Ta firma, do której należy największa w Niemczech sieć supermarketów, spodziewa się ożywienia tamtejszego rynku detalicznego nie wcześniej niż w 2004 r.
Klienci niemieckich sklepów ograniczyli zakupy między innymi dlatego, że styczeń okazał się 13. już z rzędu miesiącem wzrostu bezrobocia. Spadająca inflacja i oznaki ożywienia w przemyśle pozwalają mieć nadzieję, że wydatki konsumpcyjne zaczną rosnąć pod koniec roku. Na razie klientów zniechęca wciąż bardzo niskie tempo wzrostu gospodarczego. I nie tylko w Niemczech. W styczniu w krajach całej Unii Europejskiej sprzedaż nowych samochodów spadła o 1,3%. - W okresie świątecznych zakupów nie ziściły się nadzieje na wzrost sprzedaży - skonstatował urząd statystyczny w komunikacie prasowym. W całym ubiegłym roku sprzedaż detaliczna w Niemczech zmniejszyła się o 0,1% z uwzględnieniem inflacji, co było pierwszym spadkiem od 1997 r.
Wydatki konsumpcyjne stanowią ok. 60% produktu krajowego brutto Niemiec. Jego wzrost w ub.r. wyniósł zaledwie 0,6%, co było najwolniejszym tempem od 1993 r. Rząd prognozuje na ten rok wzrost o 0,75%. W grudniu zwiększyły się zamówienia dla fabryk, produkcja przemysłowa, a także zaufanie przedsiębiorców. Wprawdzie w styczniu inflacja wzrosła do 2,1% z 1,7% w grudniu, ale było to mniej niż spodziewali się analitycy.
Europejski Bank Centralny poinformował wczoraj, że na najbliższe miesiące prognozuje spadek inflacji poniżej progu 2%, co oznacza, że więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach konsumentów. Jeśli zgodnie z oczekiwaniami gospodarka Unii zacznie się szybciej rozwijać, to EBC w tym roku nie obniży stóp procentowych, zwłaszcza że "realne stopy są już niskie" - jak zauważył w niedawnym wywiadzie członek rady EBC Ernst Welteke.