Decyzję o połączeniu podjęło osiem hiszpańskich rynków. Wśród nich znajdują się cztery giełdy papierów wartościowych - z Madrytu, Barcelony, Walencji i Bilbao, rynek derywatów MEFF, dwa rynki, obligacji - AIAF i SENAF i elektroniczna giełda FC&M, na której obraca się kontraktami dotyczącymi energii elektrycznej oraz towarów (m.in. pomarańczy). Udział w przyszłym holdingu, który przyjmie nazwę Spanish Markets and Exchanges zadeklarowała też miejscowa izba rozliczeniowa Iberclear.

Po połączeniu kolejnym krokiem holdingu będzie wprowadzenie akcji do publicznego obrotu, co pozwoli mu w przyszłości wziąć udział w konsolidacji europejskiego sektora giełdowego. Wszystkie hiszpańskie rynki wynajęły już konsultantów, którzy zajmą się ich wyceną. Przed fuzją dotychczasowi udziałowcy tych instytucji (głównie banki członkowskie) będą miały wybór. Zamienią udziały na walory SME lub też się ich pozbędą.

- W europejskim sektorze giełdowym widoczne jest wyraźne dążenie do konsolidacji. Stworzenie takiego holdingu i wprowadzenie go na giełdę pozwoli nam wziąć udział w tym procesie. W przeciwnym razie giełdy hiszpańskie czekałaby marginalizacja - stwierdził, cytowany przez Bloomberga, Jacobo del Corro z biura maklerskiego Link Securities, członka giełdy madryckiej. Proces połączenia rynków będzie o tyle łatwiejszy, że już giełdy z czterech głównych hiszpańskich miast są połączone wspólnym systemem elektronicznym.

SME będzie liczącą się instytucją, która może przyciągnąć uwagę największych graczy europejskiego rynku giełdowego, wśród których wymienia się m.in. London Stock Exchange, Euronext i Deutsche Börse. W 2001 r. obrót na hiszpańskich rynkach przekroczył 3 bln euro. Przedmiotem handlu było aż 36,5 mln kontraktów na rynkach derywatów. SME ma powstać w ciągu kilku miesięcy. Prezesem tej instytucji ma zostać obecny szef giełdy madryckiej, pełniący też funkcję prezesa światowej federacji giełdowej (FWSE) - Antonio Zoido.