Na koniec stycznia wartość aktywów funduszy emerytalnych wyniosła 21,6 mld zł. W akcjach OFE ulokowały ponad 6,7 mld zł, czyli 31,3%. Zdaniem analityków CSFB, skupiły one w swoich rękach ok. 13% walorów, pozostających w wolnym obrocie. W przypadku niektórych spółek było to nawet 30%.

- Wobec braku zapowiedzi prywatyzacyjnych przewidujemy, iż OFE zwiększą udział w akcjach w wolnym obrocie do 20% na koniec grudnia 2002 r. - napisali analitycy CSFB w raporcie.

W tym roku, według planów, OFE mają otrzymać 11,5 mld zł bieżących składek od ZUS (z czego już dostały ok. 700 mln zł w styczniu). Przy założeniu, że fundusze otrzymają wyłącznie te pieniądze i utrzymają styczniowy udział akcji w portfelach, ich tegoroczne inwestycje na GPW wyniosą 3,5 mld zł. Jeśli jednak dostaną, zgodnie z zapowiedziami rządu, zaległe składki, może być to znacznie większa kwota. Zdaniem analityków z CSFB, inwestycje giełdowe OFE w tym przypadku mogą wynieść ok. 5 mld zł. Jednak zapewne nie znali oni ostatnich szacunków zaległości ZUS wobec funduszy. Jak powiedział w poniedziałek Krzysztof Pater, wiceminister pracy, Zakład jest winien OFE łącznie 7,3 mld zł. Jeśli fundusze otrzymałyby całą tę kwotę i zachowały styczniowy udział akcji w portfelu, ich inwestycje giełdowe mogą sięgnąć nawet ok. 6 mld zł.

Zdaniem analityków CSFB, istnieje mała szansa, że w tym roku zmieni się limit inwestycji zagranicznych funduszy emerytalnych. Obecnie wynosi on 5%, a Komisja Europejska i same OFE domagają się jego zwiększenia. Ta pierwsza chce, aby wynosił on 20%. Na to rozwiązanie może się zgodzić rząd, jak wynika z radiowej wypowiedzi ministra finansów Marka Belki. Z drugiej jednak strony rząd chce wykorzystać pieniądze zgromadzone przez fundusze do programu rozbudowy i modernizacji infrastruktury i zaproponować im nowe instrumenty, mające sfinansować m.in. budowę autostrad.

Zwiększenie limitu mogłoby spowodować odpływ poza kraj ok. 1,6-3 mld zł (przy założeniu, iż OFE zainwestowałyby 15% w zagraniczne papiery). O tyle też mogłaby się zmniejszyć wartość inwestycji na GPW, choć na razie zarządzający funduszami deklarują, iż zakupy zagraniczne będą dokonywane kosztem nie akcyjnej, ale obligacyjnej części portfela. Do takiego rozwiązania skłaniają bowiem spadające rentowności papierów skarbowych.