Na szczęście koledzy z PSL ułatwili mi tę sytuację, odsuwając mnie w dosyć konsekwentny sposób od wpływu na politykę. Nie pozostawili mi więc wyboru. Dla mnie to, co robię, stanowi wyzwanie. Zawsze interesowały mnie zagadnienia związane z wprowadzaniem technik internetowych do gospodarki, więc cieszę się, że mam taką możliwość. Z pewnym żalem patrzę na to, że PSL "odpuścił" sprawy internetu. Kiedyś mieliśmy dynamiczną witrynę Elektroniczny Dziennik Ludowy. Teraz EDL został praktycznie zamknięty.
Czy podtrzymywane są plany konsolidacji WGT z Giełdą Poznańską, skoro została przekształcona w towarowy dom maklerski?
Giełda Poznańska od strony formalnej nie została przekształcona w dom maklerski, ale rozszerzono zakres jej działalności, umożliwiając jej pełnienie tej roli. Co do konsolidacji, to są decyzje akcjonariuszy.Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Nawet gdybym miał zdanie na ten temat, to nie chciałbym go formułować.
Co z planami podwyższenia kapitału WGT?
Dwie próby podjęte w zeszłym roku były nieudane. Mimo że wykonaliśmy plan oszczędnościowy, akcjonariusze nie doszli do porozumienia w tej sprawie. W tej chwili musimy się poruszać po krawędzi, wykorzystując wszystkie możliwości i zasoby, jakimi spółka dysponuje.
No właśnie, wśród tych zasobów jest bardzo cenna nieruchomość. Sprzedacie ją jedynemu chętnemu, który się zgłosił, czyli synowi Zbigniewa Komorowskiego?
Zastanawiamy się, jak najlepiej można by ją wykorzystać. W grę wchodzi nie tylko sprzedaż, ale np. wynajem całej nieruchomości. To przecież można policzyć, które rozwiązanie bardziej się opłaca. Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji. Sprzedaż jest ostatecznym rozwiązaniem.
Podobno pan Komorowski proponował już kilkakrotnie Panu konkretne terminy spotkania u notariusza...
Nie. Nie działamy pod presją. W tej chwili zarząd analizuje tę sprawę od strony finansowej. Nie zamierzamy podejmować pochopnych decyzji.
Czyli nacisków ze strony akcjonariusza nie ma?
Pan Komorowski podziela zdanie, że nieruchomość należy wykorzystać w najlepszy z ekonomicznego punktu widzenia sposób. Chcę przypomnieć, że zaangażowanie pana Komorowskiego i podmiotów z nim powiązanych w spółce jest wśród akcjonariuszy stosunkowo największe. Utrzymanie się WGT w ub.r. było możliwe dzięki uzyskanej od niego pożyczce. Odnoszę wrażenie, że sprawa nieruchomości komentowana jest bardziej w kategoriach politycznych niż biznesowych.
Wracając do kontraktów, czy prawdą jest plotka, że grał Pan na rynku kontraktów na WGT zanim został Pan szefem spółki?
Tak, to prawda.
Jakie były efekty?
Różne, bywały czasy, kiedy wyniki były ciekawe, ale na początku ubiegłego roku byłem zaskoczony, że dolar spadł poniżej 4 zł. To wydawało mi się niewyobrażalne. Potem moja wyobraźnia się powiększyła, a portfel się pomniejszył.
Równoległe gra Pan na kontraktach na GPW?
Jak pan zauważył, nasz rynek jest mniej płynny, a ten na WIG20 bardziej, a zatem gwarantuje większe możliwości wejścia i wyjścia, ale ostatnie dwa lata nie były dobre dla inwestycji giełdowych. Wprawdzie na kontraktach można było podratować się na spadkach, ale myślę, że nikt nie przewidywał spadku indeksu WIG20 poniżej 1 tys. punktów.
Na WGT grał Pan na kontraktach walutowych, na GPW na WIG20?
Tak, bo kontrakty walutowe na WGT były zawsze bardziej atrakcyjne.
Rynek kontraktów walutowych na GPW nie interesował Pana?
Kiedyś, mając więcej czasu, bawiłem się także w transakcje arbitrażowe. Ponieważ płynność na obu rynkach kontraktów walutowych nie jest zbyt duża, czasami zdarzały się ciekawe sytuacje i okazja do interesujących transakcji. Można powiedzieć, że pewne sytuacje traktowałem treningowo, chciałem posmakować, jak wygląda ćwiczenie z arbitrażem. Z tym że, moim zdaniem, generalnie do arbitrażu trzeba mieć większe kapitały i trzeba się w praktyce na tym skoncentrować. Jest to więc idealny rynek dla banków czy domów maklerskich.
Wiem, że grał Pan także na rynku kasowym. Czy nadal handluje Pan akcjami?
Tak, choć w tym przypadku także mam mniej czasu na aktywną działalność inwestycyjną.
Dziękuję za rozmowę.