Po decyzji o obniżeniu stóp procentowych przedstawiciele RPP, z prezesem NBP Leszkiem Balcerowiczem na czele, sugerowali, iż w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć na dalsze cięcia. Zarówno analitycy, jak i inwestorzy uznali, że rzeczywiście, na razie obniżek nie będzie, co m.in. przyczyniło się do dalszego osłabienia złotego.
Jednak seria ostatnich danych makroekonomicznych spowodowała, iż znowu odżyły nadzieje na obniżkę. Inflacja w styczniu spadła do 3,5% z 3,6% w grudniu, obniżyła się też produkcja przemysłowa. Zdaniem analityków, to sygnały świadczące o tym, że gospodarka nadal ma się źle i że jest miejsce na cięcie stóp. Leszek Balcerowicz, prezes NBP, osłabił wczoraj te nadzieje.
- Wyniki, dotyczące inflacji i produkcji przemysłowej mieściły się w naszych przewidywaniach, które zostały uwzględnione przy ostatniej obniżce stóp procentowych - powiedział. - Mało kto zakładał, że wyraźniejsze ożywienie gospodarcze zacznie się w Polsce w najbliższych miesiącach - dodał. Jego zdaniem, jest szansa, że ożywienie gospodarcze rozpocznie się w II kwartale.
- Wtedy można oczekiwać, iż z największą siłą wystąpią impulsy, płynące z poprawy koniunktury na świecie - stwierdził. - Można się też spodziewać wystąpienia skumulowanych skutków poprzednich obniżek stóp procentowych.
Jeśli dojdzie do ożywienia, styczniowa obniżka może być ostatnią, gdyż RPP będzie się obawiała, aby poprzez dalsze redukcje nie spowodować wzrostu inflacji albo powiększenia się deficytu na rachunku obrotów bieżących. Z drugiej jednak strony, niebezpieczeństwo wystąpienia tego pierwszego czynnika nie jest zbyt wielkie.