Reklama

Lepiej umorzyć jednostki jak najszybciej

Inwestorzy, którzy wpłacili pieniądze do funduszy po 30 listopada i nie chcą zapłacić podatku od zysków kapitałowych, muszą wycofać je do końca lutego. Nie wiadomo jednak, czy środki te muszą znaleźć się na koncie inwestora, czy wystarczy, aby zostały wypłacone z rachunku funduszu. Dla bezpieczeństwa lepiej załatwić wszystko jak najszybciej.

Publikacja: 22.02.2002 08:04

Według znowelizowanej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, dochody z inwestycji w fundusze, uzyskane po 28 lutego 2002 r., podlegają opodatkowaniu. Dotyczy to inwestycji rozpoczętych po 30 listopada ub.r.

Ustawa mówi, że opodatkowaniu podlegają środki "postawione do dyspozycji" uczestnika po 28 lutego. Nie ma jednak przepisów wykonawczych, które jasno określałyby, czy wystarczy, aby pieniądze zostały wypłacone z rachunku funduszu, czy muszą się one znaleźć na koncie inwestora. Interpretacji w tej sprawie nie wydało też Ministerstwo Finansów.

- Moim zdaniem, należy to rozumieć dosłownie: chodzi tu o środki, które po tym terminie wpłynęły na rachunek inwestora - powiedział Andrzej Dębiec z kancelarii Lovells Boesebeck Droste podczas konferencji Euroforum poświęconej asset management. Innego zdania jest Magdalena Jagiełło-Szostak, członek zarządu TFI PZU. - Według mnie, postawienie pieniędzy do dyspozycji uczestnika nie oznacza dosłownie, że muszą się one znaleźć na jego rachunku - twierdzi M. Jagiełło-Szostak. Z taką opinią zgadza się Anna Jagiełło, dyrektor marketingu i PR PKO/CS TFI. - Naszym zdaniem, wystarczy, aby pieniądze zostały wypłacone z rachunku funduszu - mówi A. Jagiełło.

Ponieważ nie ma pewności, jaką interpretację przyjmie MF, inwestorzy, którzy zainwestowali w fundusze po 30 listopada, a chcą uchronić swoje oszczędności przed fiskusem, powinni jak najszybciej umorzyć jednostki. A trzeba pamiętać, że od złożenia zlecenia w biurze maklerskim do momentu, gdy środki znajdą się na koncie uczestnika, może upłynąć kilka dni.

- W opinii naszych prawników, postawienie pieniędzy do dyspozycji uczestnika oznacza, że zostały one wypłacone z rachunku funduszu. Radzimy jednak naszym klientom, którzy chcą zdążyć przed 1 marca, aby umorzyli jednostki jak najszybciej, zwłaszcza że dzień czy dwa nie ma wielkiego znaczenia dla rentowności całej inwestycji - mówi Grzegorz Świetlik, prezes CA IB TFI. Zwraca on też uwagę na fakt, że termin realizacji zlecenia zależy od tego, w jaki sposób zostało ono złożone. Dlatego trudno dokładnie określić moment, do którego należy to zrobić, aby mieć pewność, że na czas dotrze ono do agenta transferowego. - Najlepiej, by agent rozliczył transakcję do 27 lutego, wtedy pozostaje jeszcze jeden dzień na dokonanie przelewu - mówi G. Świetlik.

Reklama
Reklama

W funduszu można stracić i mimo to zapłacić podatek

W funduszu inwestycyjnym może się zdarzyć, że zapłacimy podatek, mimo że z całej inwestycji mamy stratę. Dotyczy to sytuacji, w której dokonujemy kilku wpłat do funduszu, a wycofujemy całą sumę naraz.

Znowelizowana ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych nie pozwala pomniejszać dochodu z jednej lokaty o stratę z innej, nawet jeśli dotyczą one tego samego funduszu. Dlatego może się zdarzyć, że zapłacimy podatek, nawet jeżeli nasz wynik z całej inwestycji jest ujemny bądź zerowy.

Dotyczy to sytuacji, w której kupimy np. 10 jednostek danego funduszu po 80 zł, za jakiś czas dokupimy kolejne 10 po 120 zł, a następnie sprzedamy wszystkie po 100 zł. Zysk z pierwszej inwestycji wynosi 200 zł, a strata z drugiej też 200 zł. Czyli łącznie nie zarobiliśmy nic. Teoretycznie nie powinniśmy zatem zapłacić podatku.

Fiskus potraktuje to jednak jak dwie oddzielne lokaty. Dlatego zmuszeni będziemy zapłacić 20-proc. podatek od zysku z pierwszej inwestycji, wynoszący 40 zł. Od drugiej nie zapłacimy podatku, bo zakończyła się stratą. Ostatecznie więc, zamiast wyjść na zero z inwestycji (wpłaciliśmy 2 tys. zł i tyle samo wypłacamy), zanotujemy 2-proc. stratę (40 zł z 2 tys. zł).- Takie sytuacje będą się zdarzać. Ponieważ ciężar naliczania i odprowadzania podatku spadł na TFI, to one będą musiały wytłumaczyć inwestorom, dlaczego musieli zapłacić podatek, mimo że z całej inwestycji nie osiągnęli zysku - mówi Magdalena Jagiełło-Szostak, członek zarządu TFI PZU. - Na pewno nie będzie to łatwe - dodaje.

Na szczęście obliczając zysk z inwestycji bierze się pod uwagę kwotę wpłaconych przez uczestnika środków a nie faktycznie ulokowanych w funduszu. Ma to znaczenie w funduszach, które pobierają prowizje przy zakupie jednostek. Ze 100 zł wpłaconych przez inwestora do funduszu trafia wtedy np. 95 zł.

Reklama
Reklama

- Ustawa mówi o kwocie wpłaconej przez inwestora, a nie ulokowanej w funduszu - wyjaśnia Andrzej Dębiec z kancelarii Lovells Boesebeck Droste. Podobnego zdania jest M. Jagiełło-Szostak. - Obliczając podatek trzeba wziąć pod uwagę różnicę między sumą wypłaconą i wpłaconą. Przepisy zezwalają bowiem traktować prowizję jako koszt uzyskania przychodu - wyjaśnia M. Jagiełło-Szostak.

Gdyby tak nie było, zysk z inwestycji liczyłoby się od kwoty faktycznie zainwestowanej. Oznacza to, że inwestor, który ulokował w funduszu 95 zł (100 zł wpłacone minus 5 zł prowizji) i zarobił 5,26% (5 zł), musiałby zapłacić podatek, mimo że wyszedł na zero.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama