Do borykającej się z problemami finansowymi Kirch Gruppe należy 58,3% akcji holdingu SLEC, właściciela praw do organizacji wyścigów Formuły 1. Przeprowadzoną w ub.r. transakcję zakupu tego pakietu Leo Kirch sfinalizował, zaciągając kredyty w wysokości 1,6 mld USD. Tymczasem, jak podała "The Wall Street Journal", powołując się na wyliczenia analityków, walory te są obecnie warte najwyżej połowę tej kwoty. Główną przyczyną tak drastycznej przeceny jest kryzys w światowej branży reklamowej, która była największym dostarczycielem wpływów dla tego przedsięwzięcia.

Potencjalnych inwestorów odstrasza skutecznie również fakt, że Formuła 1 musi wkrótce wykupić własne obligacje za kwotę 1,4 mld USD. Po uwzględnieniu tych faktów pakiet akcji należący do Kircha wart jest zaledwie 16,2 mln euro - podsumował tygodnik "Der Spiegel". To praktycznie nic w morzu potrzeb niemieckiego potentata medialnego.

Obligacje Formuły 1 mogą także mieć negatywny wpływ nie tylko na sytuację finansową Kirch Gruppe, ale również na wyniki Westdeutsche Landesbank Girozentrale (WestLB). Przed trzema laty, wspólnie z amerykańskim Morgan Stanley, wprowadzał on na rynek te papiery (ich emitentem była spółka zależna SLEC - Formula One Finance BV). "Wyścigowe" obligacje sprzedawały się wyjątkowo kiepsko. W rezultacie WestLB musiał objąć blisko 2/3 emisji. Obecnie pozostała mu jeszcze połowa z tej puli. Bank odmówił komentarzy w sprawie rosnącego ryzyka obsługi tych papierów.

Wśród chętnych do przejęcia od Kircha strategicznego pakietu w SLEC jeszcze niedawno wymieniono koncerny samochodowe, które finansowały uczestniczące w wyścigach Formuły 1 zespoły: DaimlerChrysler, Fiat (w należącej do niego "stajni" Ferrari jeździ obecny mistrz świata Michael Schumacher), Fiat, BMW, Renault i Ford. Stosunki między nimi a Kirchem od dawna nie układały się najlepiej. Kirch chciał bowiem przenieść transmisje z wyścigów z telewizji publicznej do swojej płatnej stacji Premiere World, na co nie zgadzały się koncerny. - W sprawie należących do Leo Kircha akcji SLEC nie prowadzimy obecnie żadnych rozmów - poinformował ostatnio członek zarządu DaimlerChryslera Jürgen Hubbert.