Już po styczniowej decyzji o redukcji stóp procentowych członkowie RPP dali jasno do zrozumienia, iż na następną przyjdzie trochę poczekać.
Odrobinę nadziei na obniżkę dały inwestorom dane o gospodarce, opublikowane w lutym - inflacja w styczniu spadła do 3,5%, z 3,6% miesiąc wcześniej, a produkcja wobec grudnia obniżyła się o 5%. Jednak nadzieje szybko zgasił prezes NBP Leszek Balcerowicz, który powiedział, iż Rada spodziewała się takich danych i brała je pod uwagę przy ostatniej redukcji stóp.
W rezultacie nikt nie spodziewa się, aby RPP zdecydowała się na cięcie już na rozpoczynającym się dzisiaj posiedzeniu. Jednak w sprawie terminu najbliższej możliwej redukcji nie ma już takiej jednomyślności.
- Sądzę, że obniżka będzie możliwa najwcześniej w marcu - stwierdziła Katarzyna Zajdel--Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. - Wprawdzie oczekujemy niewielkiego wzrostu inflacji w lutym, ale wyniki gospodarki będą nadal złe, i to będzie uzasadniało redukcję.
Maciej Reluga, ekonomista ING BSK, przewiduje, iż obniżka nastąpi w kwietniu. - Będziemy mieli dane za cały kwartał. Inflacja będzie niska, produkcja też. Choć Rada będzie też pod silną presją, by obniżyć stopy także w czerwcu, gdy poznamy dane o majowej inflacji. Spadnie ona bowiem poniżej 3% - uważa M. Reluga.