Reklama

Tylko w bezpiecznych opłaty zależą od wyników

Najważniejszym czynnikiem przemawiającym za obniżką wynagrodzenia towarzystwa z tytułu zarządzania funduszami jest wzrost aktywów - twierdzą przedstawiciele TFI. W ostatnich dniach tylko jeden fundusz, Arka Ochrony Kapitału, obniżył wysokość tej opłaty (z 2,5% do 2%), choć od początku listopada do końca stycznia aktywa funduszy prawie się podwoiły.

Publikacja: 26.02.2002 07:46

- Koszty funkcjonowania funduszy będą spadać w miarę wzrostu ich aktywów. Obniżka będzie też naturalną konsekwencją przybliżania się daty naszego wstąpienia do Unii Europejskiej. Gdy to nastąpi, zagraniczne firmy będą mogły bez ograniczeń oferować u nas swoje fundusze. Dlatego konkurencja na rynku się zaostrzy - mówi Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union-Investment TFI. - Spodziewam się, że za rok do dwóch lat średnie koszty np. funduszy agresywnych, wynoszące obecnie ok. 4%, spadną do 3% - dodaje.

- Już teraz w funduszach, w których nastąpił znaczny wzrost aktywów, obniżyły się koszty stałe w przeliczeniu na jednego uczestnika. Oznacza to, że faktycznie ponoszone wydatki mogą być niższe od tych, na które zezwalają statuty - wyjaśnia Cezary Burzyński, wiceprezes PKO/CS TFI. Chodzi tu m.in. o wynagrodzenie depozytariusza i agenta transferowego. - Spodziewam się, że jeszcze w tym roku dojdzie do formalnych obniżek opłat. Od momentu wzrostu aktywów do momentu obniżenia opłat musi bowiem upłynąć trochę czasu - dodaje.

O obniżce opłat nie myśli natomiast DWS TFI. Według Jana Mieczkowskiego, wiceprezesa towarzystwa, wysokość kosztów nie jest bowiem najważniejszym czynnikiem, który inwestorzy biorą pod uwagę wybierając fundusz. - Z badań przeprowadzonych w różnych krajach wynika, że koszty zajmują dopiero kolejne miejsce, po wyniku, płynności, bezpieczeństwie i jakości obsługi - mówi J. Mieczkowski. Jego zdaniem, amerykańskie fundusze, które są dużo droższe od europejskich, wygrywają obecnie walkę o klienta w Niemczech, bo mają znacznie lepsze wyniki. - Najlepiej świadczy to o tym, że koszty nie są dla inwestorów najważniejsze - mówi wiceprezes DWS TFI.

Tylko w bezpiecznych

opłaty zależą od wyników

Reklama
Reklama

Przy ustalaniu wysokości kosztów, jakimi obciążane są aktywa funduszy, z reguły nie bierze się natomiast pod uwagę wyników z inwestycji. Wyjątkiem są fundusze bezpieczne.

- Wraz ze spadkiem rentowności papierów dłużnych, a co za tym idzie - wyników funduszy bezpiecznych, opłaty pobierane od uczestników będą obniżane - zapowiada Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI. Podkreśla on, że fundusze bezpieczne są najbardziej wrażliwe na wysokość kosztów. - Wyniki funduszy bezpiecznych rosną stosunkowo stabilnie. Dlatego obniżenie opłat nawet o 1 pkt. proc. ma duży wpływ na końcowy zysk z inwestycji - mówi Z. Jagiełło.

Według Z. Jakubowskiego, opłaty w funduszach dłużnych, które w tym roku powinny zarobić ok. 11-12% (w 2001 r. najlepsze fundusze obligacji dały ponad 20% zysku), już w tej chwili są za wysokie (wynoszą średnio 2,2%).

Najdroższe

nie oznacza najlepsze

Zdaniem przedstawicieli TFI, uzależnianie kosztów od osiąganych wyników nie ma natomiast sensu w funduszach inwestujących w akcje. Nierzadko zdarza się bowiem, że dzienne wahania wartości jednostek uczestnictwa w tych funduszach są większe od opłat pobieranych w skali roku. Inwestor nie powinien zatem zakładać, że fundusz, który za zarządzanie pobiera najwięcej na rynku, będzie miał jednocześnie najlepsze wyniki.

Reklama
Reklama

Najniższe koszty obciążające aktywa wśród funduszy agresywnych dla klientów indywidualnych ma obecnie Eurofundusz Indeksowy. Wynoszą one 2,75% w skali roku (maksymalna prowizja przy zakupie jednostek wynosi 4,5%). Strata funduszu za ub.r. wyniosła 22,8%. Następne w kolejności pod względem kosztów są CA IB Akcyjny i DWS Akcji, które pobierają opłatę w wys. 3,5%. Pierwszy z nich osiągnął w ub.r. najmniejszą na rynku stratę, wynoszącą 6,4%. DWS Akcji stracił 17,5%. Maksymalne prowizje przy zakupie jednostek tych funduszy wynoszą odpowiednio 3% i 5%.Zdecydowanie najwyższe koszty na rynku ma PBK Atut TFI. W dwóch funduszach akcyjnych oferowanych przez to towarzystwo wynoszą one 5,5%. PBK Atut 3 (agresywny) zanotował w ub.r. największą na rynku stratę, wynoszącą 31,5%. Indeksowy PBK Atut 4 stracił 26,8%. - Cztery z pięciu naszych funduszy sprzedawane są bez prowizji, a opłata dystrybucyjna stanowi część kosztów obciążających aktywa. Oznacza to, że jest ona pobierana proporcjonalnie przez cały rok, a nie jak w innych funduszach - na początku inwestycji. Taki sposób naliczania opłat jest tańszy dla inwestora mniej więcej przez pierwsze dwa lata oszczędzania - mówi Sylwia Gajderowicz, wiceprezes PBK Atut TFI.

TFI może za zarządzanie

pobierać raz mniej, raz więcej

Maksymalne koszty funkcjonowania funduszu, których wysokość określa statut, obejmują m.in. opłatę za zarządzanie, wynagrodzenie depozytariusza i agenta transferowego oraz wydatki na marketing i reklamę.

Nowe regulacje prawne pozwalają towarzystwom traktować w całości koszty funduszu jako swoje wynagrodzenie, z którego TFI pokrywa dopiero wydatki funduszu. Pozostała część pozostaje "w kasie" TFI i stanowi faktyczną opłatą za zarządzanie.

- Przepisy poprzedniej ustawy o funduszach inwestycyjnych nakazywały towarzystwu pokrywać wydatki funduszu bezpośrednio z jego aktywów. Na tej samej zasadzie pobierana była przez TFI opłata za zarządzanie. Jej wysokość musiała być określona w statucie, podobnie jak wysokość kosztów maksymalnych - wyjaśnia Zbigniew Czumaj, dyrektor ds. finansowo-księgowych w Pioneer Pekao TFI.

Reklama
Reklama

Dla inwestora różnica między starymi i nowymi przepisami sprowadza się do tego, że wcześniej dokładnie wiedział, ile wynosi opłata za zarządzanie, a teraz TFI nie ma obowiązku go o tym poinformować. Dla towarzystw ma to duże znaczenie.

Większość TFI, z wyjątkiem CA IB, PKO/CS, BH, PBK Atut i WBK AIB, zrezygnowała z podawania wysokości opłaty za zarządzanie.

- Jeśli wysokość tej opłaty jest określona, to nawet w przypadku, gdy faktycznie poniesione przez fundusz wydatki są niższe od limitu, TFI nie może za zarządzanie pobrać więcej, niż mówi statut. Jeżeli natomiast w statucie podana jest tylko informacja o łącznych kosztach, to w okresie, gdy ich faktyczny poziom jest mniejszy od maksymalnego pułapu, TFI może pobrać większą opłatę za zarządzanie - mówi Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union-Investment TFI, które nie podaje wysokości opłaty za zarządzanie w swoich funduszach. Warto przy tym pamiętać, że TFI nie muszą też informować uczestników, czy faktycznie ponoszone koszty osiągają poziom maksymalny.

- Nowa formuła naliczania kosztów pozwala towarzystwu znacznie uprościć księgowość. Ma to tym większe znaczenie, im więcej funduszy TFI ma w swojej ofercie - twierdzi Dorota Winczewska, prezes ING TFI (nie podaje wysokości opłaty za zarządzanie). - Poza tym pozwala to ograniczyć straty towarzystwa w przypadku tworzenia nowego funduszu, do momentu gdy jego aktywa nie będą odpowiednio wysokie - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama