.Tym razem nie stało się tak jak w latach 90., gdy dewaluacja meksykańskiego peso wywołała zamieszanie w całej Ameryce Łacińskiej, problemy finansowe Tajlandii doprowadziły do kryzysu azjatyckiego, a niewypłacalność Rosji odczuły niemal wszystkie rynki wschodzące.
Przyczynił się do tego fakt, że kłopoty gospodarki argentyńskiej nie były dla nikogo zaskoczeniem. Przeżywała ona bowiem recesję już od czterech lat, a uparte podtrzymywanie kursu peso do dolara w stosunku 1 do 1 osłabiało konkurencyjność eksportu i maskowało brak dyscypliny fiskalnej. Obecnie ekonomiści sądzą, że tegoroczny PKB Argentyny zmniejszy się o 4-10%, ale jej partnerzy uwzględnili już ten czynnik w swych kalkulacjach, ograniczając nakłady inwestycyjne i zmniejszając eksport.
Na tym tle zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja w największej w Ameryce Łacińskiej gospodarce meksykańskiej. Tam, po zeszłorocznym spadku PKB o 0,3%, oczekuje się w 2002 r. wzrostu o 1,4%, do czego powinny przyczynić się niższe stopy procentowe i ożywienie w USA, jak również duże znaczenie popytu wewnętrznego, dyscyplina budżetowa oraz zachęty dla obcego kapitału.
Z kolei silnymi atutami Brazylii są nadwyżka handlowa, a także - z pominięciem spłat odsetek - budżetowa. Gospodarką tego kraju interesują się inwestorzy zagraniczni, a dodatkowym plusem jest niewielka zależność od eksportu przy dużym popycie wewnętrznym. W br. oczekuje się wzrostu PKB o 2,5%.
Bardzo dobrą opinią cieszy się gospodarka Chile. Pomimo niekorzystnej koniunktury na ważnym dla tego kraju rynku miedzi, PKB powinien zwiększyć się w 2002 r. o 3,3%. Panuje tam bardzo przychylny klimat dla inwestycji zagranicznych, co poprawia sytuację płatniczą i pozwala na uzyskiwanie szczególnie tanich kredytów.