Szef tego brytyjskiego koncernu, do którego należą tak znane agencje reklamowe jak Ogilvy & Mather i Young & Rubicam, nie jest odosobniony w swoich ocenach. W podobnym tonie wypowiadali się w ostatnich dniach również nr 3 w branży, koncern Omnicom Group, oraz francuska grupa Havas. Jako podstawowe przyczyny spadku wydatków na reklamę do najniższego poziomu od 10 lat obie firmy uznały kryzys w segmencie internetowym oraz konsekwencje ataku terrorystycznego na USA z 11 września ub.r.
Martin Sorrell jest przekonany, że w tym roku jego firmie uda się ustabilizować przychody na poziomie z 2001 r. Wzrosły one w porównaniu z 2000 r. aż o 1/3, do 4,02 mld funtów szterlingów (ok. 6,4 mld euro), ale stało się tak tylko dlatego, że WPP Group poczyniła w tym okresie poważne zakupy (Brytyjczycy kupili w tym okresie blisko 30 spółek). Bez uwzględnienia przejęć przychody byłyby niższe o 3% od wypracowanych w 2000 r.
Wzrosły za to zarówno zysk brutto (+29%, do 490 mln funtów), jak i netto (+11%, do 271 mln funtów), nieznacznie przekraczając prognozy analityków. WPP ma już chyba za sobą także kryzys na giełdzie. Po gwałtownym załamaniu notowań w październiku ub.r., kiedy cena akcji koncernu osiągnęła dno na poziomie 430 pensów, jego walory rynek wycenia ostatnio w granicach 680-690 pensów.
WPP ma 1300 biur w 92 krajach świata. Redukując koszty koncern zwolnił w ub.r. 5 tys. pracowników (obecnie zatrudnia 51 tys. osób). Kontrakty podpisane przez Brytyjczyków na br. opiewają już na kwotę 600 mln USD. Głównymi kontrahentami koncernu są tak znane firmy, jak Ford Motor, American Express, Nike, Motorola, Lufthansa, Sun Microsystems oraz IBM.
Pewne powody do optymizmu dają najnowsze szacunki firmy badawczej Competitive Media Report (CMR). Według niej, wydatki na reklamę w USA mają w tym roku wzrosnąć o 1,5% (do 96,1 mld USD), m.in. dzięki dużym imprezom sportowym (zakończona właśnie olimpiada w Salt Lake City oraz mistrzostwa świata w piłce nożnej w Japonii i Korei). - Wprawdzie nie jest to znaczący skok, ale sygnał, że ten największy rynek reklamowy na świecie powoli odbija się od dna - twierdzi szef CMR, David Peeler.