"12 marca ta kwestia powróci i będzie rozpatrywana łącznie z wnoszonym przeze mnie projektem ustawy o regulacji warunków zakupu ziemi rolniczej, ale również i dzierżawy" - powiedział Kalinowski we wtorek PAP. Jego zdaniem, obydwie sprawy należy rozpatrywać łącznie,"by nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś zechce spekulować polską ziemią". "My na to pozwolić nie możemy" - dodał. Według Kalinowskiego, do czasu przygotowania projektu ustawy nie będzie decyzji w sprawie modyfikacji stanowiska dotyczącego okresu dzierżawy dla unijnych rolników. Dodał, że ustawa będzie wzorowana na rozwiązaniach europejskich, które gwarantują, że "w Austrii ziemia rolnicza jest w rękach Austriaków, we Francji - w rękach Francuzów, w Danii - Duńczyków itd". Rzecznik rządu Michał Tober powiedział PAP, że 12 marca jest jednym z możliwych terminów, kiedy rząd może podjąć decyzję w tej sprawie. Wtedy odbędzie się posiedzenie rządu po urlopie premiera Leszka Millera - dodał. Ale, jak mówił, to nie zostało przesądzone. "12 marca, to jeden z hipotetycznych terminów. Premier rozważał też możliwość zwołania posiedzenia rządu w najbliższy piątek lub sobotę. Decyzja w sprawie posiedzenia Rady Ministrów, na którym rozstrzygnie się kwestia dzierżawy ziemi zapadnie po czwartkowym spotkaniu Leszka Millera z Guenterem Verheugenem" - podkreślił Tober. We wtorek - wbrew oczekiwaniom - rząd nie zdecydował o modyfikacji stanowiska negocjacyjnego w sprawie okresów dzierżawy, po upływie których unijni rolnicy mogliby kupować ziemię w Polsce. Tober nie wykluczył na konferencji prasowej, że Rada Ministrów zajmie się tą sprawą na posiedzeniu, które odbędzie się podczas najbliższego weekendu. Strona unijna (zwłaszcza Holandia) domaga się, by rolnicy indywidualni dzierżawiący i uprawiający ziemię w Polsce mogli liczyć okres dzierżawy niezbędny do nabycia gruntów od momentu jej rozpoczęcia. Strona polska chciała dotychczas, żeby okres ten liczyć od momentu wejścia naszego kraju do UE. W propozycjach negocjacyjnych jest mowa, że w 12-letnim okresie przejściowym prawo do nabycia gruntów w Polsce mieliby tylko ci, którzy przedtem dzierżawili je jako osoby fizyczne i własnoręcznie uprawiali przez 7 lat w województwach północnych i zachodnich i przez 3 lata we wschodnich i południowych. Jednak, zgodnie z tym, co udało się ustalić PAP, takich rolników w Polsce nie ma.

(PAP)