Najbardziej wyczekiwane były dane o handlu zagranicznym. Analitycy obawiali się znacznego spadku eksportu. I rzeczywiście - w styczniu po raz trzeci z rzędu był niższy niż miesiąc wcześniej. Wyniósł niespełna 2,35 mld USD wobec 2,54 mld USD w grudniu. Jednak ekonomiści są spokojni.
- Te dane nie pokazują ani dramatycznego załamania, ani też nie widać nawet po nich pogłębienia negatywnych tendencji - powiedział Mateusz Szczurek, ekonomista ING BSK.
Mało tego, część analityków uznała je za całkiem dobre.
- Wprawdzie notujemy spadek wobec grudnia, ale jest on mniejszy niż zwykle w tym miesiącu - powiedział Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Ten fakt dobrze wróży na przyszłość, ponieważ w Niemczech widać już objawy ożywienia, co polepsza perspektywy handlu zagranicznego.
W styczniu nieco zwiększył się import - wyniósł ponad 3,45 mld USD, czyli był wyższy o 25 mln USD niż w grudniu. Nadal jednak jest stosunkowo niski. - Eksport jest niski, bo sytuacja gospodarcza za granicą jest nie najlepsza, a import jest niski, bo w kraju stan gospodarki też nie jest dobry - powiedział Grzegorz Wójtowicz, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Ważne jest jednak to, że deficyt w styczniu był niższy niż przed rokiem i w rezultacie wskaźnik ten, liczony w stosunku rocznym, spadł do 3,9%, z 4% w grudniu. A deficytu na takim poziomie już dawno nie mieliśmy.