Najniżej wycenia się jednostkę zysku w Rosji (P/E równe 6,3 pkt.), która w ostatnich miesiącach za sprawą dobrej koniunktury na rynku ropy naftowej przeżywa okresu boomu. Na drugim miejscu plasuje się rynek czeski, którego wyceny wydają się także umiarkowane pod względem wskaźników P/S (cena do sprzedaży) i P/BV (cena do wartości księgowej).
Potencjał gospodarki rosyjskiej jest trudny do przecenienia. Niestety, koniunktura na rynku surowcowym nie jest wieczna, a postępy w transformacji gospodarczej nie są tak zaawansowane jak w przypadku państw Grupy Wyszehradzkiej. Z kolei Czechy cierpią z powodu niskiej płynności połączonej z niską kapitalizacją (10 mld USD). Np. 28 lutego 96% obrotów (30 mln USD) miało miejsce na akcjach tylko czterech firm: Cesky Telecom, Komercni Banka, Ceska Sporitelna i CEZ. Tempo wzrostu gospodarczego naszych południowych sąsiadów również nie jest oszałamiające. Wielu inwestorów wciąż pamięta, że kraj ten w latach 1997-1999 przeżywał recesję, a ubiegłoroczny nominalny PKB (55,8 mld USD) jest na poziomie z 1998 roku.
Niezwykle nisko wyceniany jest kapitał własny i sprzedaż w Słowacji. Średnia wycena rynkowa największych 10 firm z giełdy bratysławskiej stanowi raptem połowę ich kapitału własnego i jedynie 1/5 sprzedaży. Polskie akcje, podobnie jak tureckie, wydają się najbardziej docenione przez rynek. Trudno jednak porównywać nasze spółki z tureckimi. My borykamy się z objawami silnego spowolnienia wzrostu gospodarczego, natomiast Turcja dopiero wkracza na prostą po ubiegłorocznym kryzysie gospodarczym i recesji.
Zestawienie wskaźników rynkowych: P/E, P/S i P/BV (patrz str. 1) odnosi bieżącą cenę (z 26 lutego 2002 r.) do historycznych zysków, sprzedaży czy kapitału własnego za ostatnie cztery kwartały. Średnie wartości wskaźników uwzględniają 10 największych pod względem kapitalizacji spółek z każdego z 6 wybranych państw regionu Europy Środkowowschodniej. Usunęliśmy ze średniej P/E firmy nierentowne, a w przypadku wszystkich średnich odrzuciliśmy wartości mocno nie przystające dla typowych w danym kraju (np. węgierski MOL z P/E rzędu 360).
Liczne badania potwierdzają, że zmiany na rynku akcji stanowią swoisty papierek lakmusowy tego, co wydarzy się w przyszłości w gospodarce. Makroekonomiści zwykli określać zmiany na rynkach akcji wskaźnikiem wyprzedzającym (leading indicator). Giełda dyskontuje przyszłość. Z tego powodu o atrakcyjności wycen rynkowych powinny przesądzać przyszłe zyski, sprzedaż czy kapitał własny. Niestety, w odróżnieniu od rynków rozwiniętych w naszym regionie nie prowadzi się zbiorczych szacunków dotyczących wspomnianych wyżej wielkości finansowych dla spółek jako całości.Chcąc zatem oceniać atrakcyjność bieżących wycen rynkowych, postanowiliśmy się odwołać do innych danych ekonomicznych. PARKIET posłużył się w tym celu najpopularniejszym agregatem makroekonomicznym, czyli PKB (szacunki realnego PKB za Deutsche Bank Research). Założyliśmy przy tym następującą prawidłowość. Wysokie wyceny rynkowe mogą być uzasadnione szybszym tempem wzrostu zysków, sprzedaży czy kapitału własnego. Innymi słowy, przekonanie inwestorów o wyższym tempie wzrostu gospodarczego w 2002 roku może oznaczać teraźniejsze wyższe wyceny rynkowe.
Niestety, rzeczywistość nie potwierdza tej tezy. Spośród 6 poddanych analizie państw najniższe tempo wzrostu PKB w tym roku ma Polska (1%), najwyższe zaś ex aequo Węgry i Rosja (3,5%). Zakładając zatem, że przy wyższej dynamice wzrostu gospodarczego usprawiedliwione są także wyższe wyceny rynkowe, najniższe wartości powinny występować w Polsce, najwyższe zaś w Rosji i na Węgrzech. Co ciekawe, tak się nie dzieje. Polskę, kraj o najniższej tegorocznej dynamice PKB, charakteryzują najwyższe wskaźniki rynkowe. Tym samym argumentacja, związana z większym tempem wzrostu zysków i przychodów, odpada.