Tymczasem wiadomo, że w styczniu zwolniono dalszych 230 tys. pracowników, gdyż dotknięte kryzysem przedsiębiorstwa usiłują ograniczyć koszty. Był to największy od czterech miesięcy spadek zatrudnienia. Związki zawodowe twierdzą, że oficjalna liczba 3,55 mln osób pozostających bez pracy jest wyraźnie zaniżona. W rzeczywistości bezrobocie może być nawet dwa razy większe.
Zdaniem ekonomistów, w marcu może dojść do dalszej, jeszcze bardziej radykalnej redukcji zatrudnienia, gdyż japońskie firmy będą chciały zakończyć realizację planów oszczędnościowych, zanim 1 kwietnia zacznie się nowy rok obrachunkowy. W całym roku finansowym 2002/2003 eksperci nie wykluczają wzrostu bezrobocia o 1 pkt. proc.
Duże zaniepokojenie wywołało nasilenie się trwającej od dwóch i pół roku deflacji, która jest jedną z najpoważniejszych bolączek japońskiej gospodarki. Ceny detaliczne obniżyły się w styczniu o 1,4% w skali rocznej, co było rekordowym spadkiem. Przedsiębiorstwa zmniejszają bowiem marże, aby zachęcić klientów do zakupów, ci natomiast - wobec malejących dochodów - muszą coraz częściej sięgać do oszczędności.
Tymczasem rządowy pakiet antydeflacyjny został przyjęty z rezerwą przez miejscowe koła gospodarcze, które uznały, że nie wnosi on nic nowego do polityki ekonomicznej.