WIG - ruch powrotny?
W ostatnich dniach lutego pojawiły się szanse, że byki wyciągną rynek ponad pokonaną w ubiegły wtorek na wykresie logarytmicznym linię średnioterminowego trendu wzrostowego, anulując tym samym negatywną wymowę przebicia tak silnego wsparcia. W rezultacie WIG dotarł w pobliże tej granicy, opartej o dna z 8 października i 14 grudnia ub.r., ale było to wszystko, na co na razie stać stronę popytową.
Nieudany test tak istotnej granicy, biegnącej aktualnie na wysokości 15 560 pkt., nie napawa więc zbytnim optymizmem, tym bardziej że samo jej naruszenie nie przyniesie jeszcze wiarygodniejszych przesłanek zapowiadających poprawę koniunktury. Takich sygnałów można bowiem oczekiwać dopiero po zamknięciu okna bessy z 5 lutego br. w przedziale 15 580-15 680 pkt., co byłby ważnym argumentem przemawiającym za rosnącą siłą rynku, zwiększającym prawdopodobieństwo ataku na dotychczasowe maksima czteromiesięcznej tendencji zwyżkowej.
Biorąc jednak pod uwagę fakt, że od prawie miesiąca indeks nie jest w stanie uporać się z tą barierą (a obecnie jej wymowę zwiększa wspomniana linia trendu), wydaje się, że w najbliższym czasie szanse na realizację powyższego scenariusza nie są zbyt duże. Takie zachowanie powoduje więc, że ostatnie odbicie należałoby klasyfikować jedynie jako ruch powrotny, co z kolei sprawia, że nie można bagatelizować niebezpieczeństwa powrotu rynku do krótkoterminowego ruchu spadkowego.
Wariant ten potwierdzi wprawdzie dopiero przebicie dna z 22 lutego na poziomie 14 955 pkt., jednak niewielki potencjał ujawnionego ostatnio popytu przemawia za tym, że nawet niezbyt silny atak niedźwiedzi może wkrótce ponownie sprowadzić indeks w pobliże tego wsparcia. Jego przełamanie byłoby równoznaczne z powrotem do krótkoterminowego trendu i powinno przynieść zniżkę przynajmniej w okolice 14 630-14 790 pkt., gdzie znajdują się kolejne ważne bariery popytowe.