Po styczniowych, dynamicznych wzrostach cen akcji na GPW, w lutym indeksy poszły w dół. WIG stracił 4,9%, a WIG20 - 5,4%. Te spadki mocno odczuły fundusze emerytalne. O ile bowiem do tej pory taniejące akcje nie przeszkadzały funduszom w dynamicznym zwiększaniu wartości swoich aktywów, to po lutym były one zaledwie o 85 mln zł większe niż miesiąc wcześniej. Mało tego, aktywa niektórych funduszy wręcz się skurczyły. Najwięcej, bo ponad 5 mln zł, w OFE Bankowy.

Za to, iż aktywa funduszy emerytalnych nie rosły w takim tempie jak dotychczas, odpowiada - poza kiepską koniunkturą na GPW - także ZUS. Przesłał w lutym do OFE niewiele ponad 560 mln zł, czyli o połowę mniej niż w styczniu. Na dodatek, przesłana kwota jest także sporo mniejsza niż wynika z prognoz budżetowych, według których fundusze powinny otrzymywać ok. 750-850 mln zł miesięcznie.

Część zarządzających funduszami emerytalnymi, widząc przecenę na warszawskiej giełdzie, zdecydowała się na sprzedaż akcji. Tak zrobili np. szefowie PTE AIG - wartość walorów w jego portfelu zmniejszyła się aż o ponad 100 mln zł, a udział akcji w aktywach spadł z 27% do 21,4%. Na znaczną redukcję akcji zdecydowali się także zarządzający OFE Winterthur, Skarbiec-Emerytura i Dom.

Jednak były i takie fundusze, które tę sytuację wykorzystały do uzupełnienia portfeli walorami. Zrobił tak Allianz, którego zaangażowanie w akcje wzrosło z ok. 24,6% do ponad 30%. Kupowali także inni, w tym - dość dużo - OFE Commercial Union, który zwiększył swoje zaangażowanie w akcje do 35,7%. Ten wzrost to w sporej części efekt inwestycji w walory spółek notowanych w Europie, jakie fundusz poczynił w ubiegłym miesiącu. Jednak w przypadku tego OFE już samo utrzymanie wysokiego udziału akcji w portfelu wymagało wydania ok. 170 mln zł.

Według szacunków PARKIETU, OFE ogółem mogły w lutym zainwestować na GPW grubo ponad 250 mln zł. To niewiele mniej niż w styczniu rekordowym pod względem wartości przesłanej przez ZUS składki, kiedy inwestycje funduszy mogły sięgnąć ok. 300 mln zł.