Nowy Jork
We wtorek Dow Jones spadł o 153,41 pkt. (1,45%), natomiast Nasdaq zyskał 6,97 pkt. (0,37%). S&P 500 obniżył się o 0,67%, a Russell 2000 o 0,08%.
Początek sesji środowej przyniósł pogorszenie atmosfery na rynkach nowojorskich pod wpływem ich negatywnej oceny przez Merrill Lynch. Eksperci tej instytucji finansowej zachęcili klientów do lokowania kapitałów w akcje spółek japońskich oraz firm z emerging markets, gdyż właśnie te papiery mają - ich zdaniem - największe szanse na wzrost notowań. Jednocześnie za zbyt drogie uznano walory przedsiębiorstw amerykańskich. Tymczasem wiadomości o sytuacji kilku czołowych spółek dysponujących najnowocześniejszą technologią zniechęciły inwestorów do sektora high-tech. Analitycy z Wall Street przedstawili pesymistyczne prognozy dotyczące wyników producenta systemów archiwizacji danych EMC oraz jego rywala McData. Jednocześnie zapowiedziano dymisję dyrektora finansowego spółki internetowej Amazon.com., co przyjęto z rozczarowaniem, gdyż jego zasługą było wydobycie firmy ze strat. Na tym tle jaśniejszym punktem był wzrost notowań banku J.P. Morgan Chase, który otrzymał przychylną rekomendację.
Po pewnym czasie nastroje inwestorów poprawiły się dzięki danym statystycznym, które wykazały w styczniu, przez drugi miesiąc z rzędu, wzrost zamówień otrzymanych przez amerykańskie przedsiębiorstwa przemysłowe. Wiadomość tę uznano za oznakę przezwyciężania trwającego od półtora roku załamania w tym dziale gospodarki. Tymczasem z zainteresowaniem czekano na publikację tzw. beżowej księgi, zawierającej ocenę przez Zarząd Rezerwy Federalnej sytuacji ekonomicznej w USA.
Dow Jones wzrósł przed południem o ponad 91 pkt. (0,88%), a Nasdaq stracił 0,21%.