PARKIET kilka dni temu opisywał przypadek Sławomira Bąkowskiego, inwestora giełdowego i właściciela Wandaleksu, który narzekał na brak możliwości stosowania wyrafinowanych strategii na GPW. Biura maklerskie, z którymi współpracuje, zalecają mu jedynie korzystanie z pomocy maklera. S. Bąkowski chciał mieć możliwość złożenia wielokrotnego zlecenia na akcje kilku spółek jednocześnie (do każdego waloru byłby przyporządkowany inny warunek aktywacji). Gdyby któryś z nich został spełniony, to akcje danej spółki zostałyby kupione za całą kwotę przeznaczoną na kilka papierów. Równocześnie pozostałe dyspozycje byłyby anulowane.
Tymczasem według Michała Wojciechowskiego, doradcy zarządu ds. usług internetowych DM BOŚ, w jego biurze już teraz takie zlecenie jest możliwe - Klient korzystający z usług internetowych może złożyć kilka tzw. dyspozycji DDM+ na różne papiery. Początkowo system nie sprawdza ich pokrycia. Staje się to dopiero po uaktywnieniu zlecenia w wyniku osiągnięcia limitu aktywacji - zapewnia.
W praktyce - jeżeli klient złoży zlecenie na papiery 3 firm, a nastąpi jego aktywacja w stosunku do jednej z nich - blokowane są środki przeznaczone na kupno. Pozostałe dwie dyspozycje odrzucane są natychmiast ze względu na brak środków. Oczywiście, inwestor musi pamiętać, że żadne ze zleceń nie może przekraczać dostępnej sumy pieniędzy, gdyż wówczas nie zostanie ono zrealizowane.
Faktycznie składane pierwotnie dyspozycje nie są bowiem zleceniami maklerskimi w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie trafiają bezpośrednio do systemu giełdowego. Nie są również sprawdzane pod względem poprawności. Takie quasi-zlecenia stają się prawdziwymi dyspozycjami dopiero po ich wygenerowaniu przez system informatyczny.
To natomiast zajmuje nieco czasu. - Opóźnienia liczymy jednak w sekundach, a nie minutach - zapewnia M. Wojciechowski. Dodaje on również, iż klienci DM BOŚ mogą korzystać z takich udogodnień zarówno na rynku kasowym, jak i terminowym.