Optymizm pokazał się już na otwarciu. Pierwsze transakcje były na dość ważnym poziomie 1386 pkt. To zaledwie 1 pkt od szczytu z końca lutego i poziom ten stanowił teraz opór/wsparcie. Z reguły już sam poziom otwarcia czy minimum sesji (wczoraj to to samo), przy ponownym testowaniu, jest wystarczającym argumentem, by day--traderzy szukali tam okazji do kupna. Indeks także zatrzymał spadki na analogicznych szczytach i wczorajszym otwarciu.

Do pracy przystąpili więc łapacze dołków, a z każdą chwilą coraz więcej inwestorów przekonywało się, że wsparcia są zbyt mocne jak na wczorajszą siłę podaży. Wzrost trwał już prawie do końca sesji i doprowadził kontrakty w pobliże kolejnych oporów. Dla obu rynków są to okolice 1423 pkt. Pod koniec sesji bardzo wyraźnie było widać, jak mocno zwiększyła się podaż blisko tych poziomów. Mimo że indeks dość dynamicznie wspinał się na nowe maksy, na kontraktach pojawiały się już nowe setki po stronie podaży. Nie było wczoraj nastroju ani kapitału, by przejść techniczne opory. Mimo że ostatnio GPW nie poddaje się trendom zagranicznych giełd, to o losach oporów (1423) czy wsparć (1387) zadecyduje interpretacja wystąpienia Greenspana. Ja jestem lekkim optymistą.