Branża farmaceutyczna cieszy się nadal dobrym zdrowiem, i to mimo rosnącej konkurencji oraz coraz większych kosztów opracowywania i wprowadzania na rynek nowych medykamentów. W rezultacie zyski 20 największych jej przedstawicieli notowanych na światowych giełdach powinny wzrosnąć w br. średnio o 12-14%, a więc niewiele mniej niż w 2001 r. - twierdzi niemiecki "Handelsblatt" po analizie ubiegłorocznych wyników i opublikowanych już prognozach zarządów poszczególnych koncernów oraz zespołów analitycznych banków inwestycyjnych.
Oczywiście, finansowa sytuacja poszczególnych koncernów jest różna, ale tylko ok. 1/3 z nich liczy się w br. ze stagnacją lub lekkim spadkiem wyników. Dotyczy to przede wszystkim tych producentów, którym zakończyły się (lub zakończą w najbliższych miesiącach) prawa do dystrybucji najbardziej popularnych produktów. W takiej sytuacji znajdą się m.in. Eli Lilly, Merck, Astra-Zeneca i Bristol-Myers Squibb. Niemiecki Bayer zapewne jeszcze w tym roku będzie ponosił finansowe konsekwencje kosztownej wpadki sprzed kilku miesięcy z obniżającym poziom cholesterolu specyfikiem lipobay. Przed pogorszeniem wyników przestrzegł także szwajcarski Roche Holding.
Z drugiej strony, równie liczna jest grupa firm, która spodziewa się w 2002 r. zwiększenia zysków o 20% i więcej, a kilka koncernów liczy na przyrosty w granicach 10%. Zdaniem analityków, będzie to zadanie trudne, ale możliwe do zrealizowania. Jedną z podstaw do takich ocen są realizowane już m.in. przez takie firmy jak Bayer czy Roche zakrojone na szeroką skalę programy redukcji kosztów. Dodatkowo wzmacniają te procesy efekty przeprowadzonych już bądź zapowiadanych w branży fuzji i przejęć.
Aby poprawić wyniki, koncerny pozbywają się segmentów nie pasujących do podstawowej działalności. Zrobił tak np. Aventis, sprzedając Bayerowi dział środków ochrony roślin. Z kolei Novartis zapowiedział sprzedaż firm produkujących artykuły żywnościowe, a Roche - działu witamin. Także brytyjskie i amerykańskie firmy, jak Pfizer czy Johnson & Johnson, zastanawiają się nad wyłączeniem z głównych struktur w celu odsprzedaży segmentów związanych z wytwarzaniem typowych dóbr konsumpcyjnych.
Trwa także ożywiony handel prawami do sprzedaży poszczególnych specyfików na konkretnych rynkach, a nawet całymi liniami produkcji. Jest on często wymuszony decyzjami urzędów antymonopolowych związanymi z finalizowaniem transakcji fuzji i przejęć. Stosują go również same koncerny w celu poprawy zysków operacyjnych na konkretnych rynkach.