Miniony tydzień przyniósł na rynku akcji kontynuację korzystnej dla posiadaczy akcji tendencji. Skłania ona do podjęcia próby odpowiedzi na pytanie, czy jest to powrót do trendu, zapoczątkowanego w październiku ubiegłego roku, co byłoby równoznaczne z rychłym testowaniem, zapewne udanym, styczniowego maksimum przy 1464 pkt. dla WIG20, czy też mamy do czynienia z odreagowaniem fali spadków ze stycznia i lutego. Od tego zależy przecież przyjęcie odpowiedniej strategii.
To, co zwracało uwagę przez minione dwa tygodnie wzrostów, to wyraźny brak zdecydowania inwestorów zarówno w ocenie perspektyw rynku, jak i poszczególnych walorów. Z jednej strony mamy jeszcze sporą grupę spółek, pozostających w ładnych trendach wzrostowych, potwierdzonych przełamaniem styczniowych ekstremów (m.in. Prokom, Pekao, BZ WBK i BRE), a z drugiej - coraz szersze grono negatywnie postrzeganych walorów takich, jak Comarch, PKN, TP SA i ostatnio KGHM. Papiery o średniej kapitalizacji pozostają w większości w konsolidacjach w pobliżu ostatnich maksimów. O ile może to zadowalać tych, którzy nabywali te akcje na niższych poziomach cenowych, to kupujący w okresie ostatnich dwóch miesięcy nie mogą mówić o wzroście wartości portfela.
Indeks cenowy
w trendzie bocznym
Taką sytuację dobrze obrazuje indeks cenowy rynku podstawowego. Od dwóch tygodni pozostaje on w ruchu horyzontalnym, odbywającym się nieznacznie powyżej szczytu z listopada ub.r. i po przełamaniu średniookresowej linii trendu rosnącego, zaczepionej od dołka z października zeszłego roku. Znakomicie pokazuje to wahanie inwestorów i każe uzależnić dalszy bieg zdarzeń od kierunku wybicia z konsolidacji. Wyznaczają ją poziomy 11 900 i 11 780 pkt. Przebicie pierwszej z tych wartości powinno zaowocować przynajmniej wyrównaniem styczniowego szczytu, spadek poniżej drugiej z nich doprowadzi zapewne do przełamania, znajdującego się 50 pkt. niżej, listopadowego maksimum, co będzie jednoznaczne z potwierdzeniem, iż rynek znajduje się w fazie korekty blisko czteromiesięcznych wzrostów.