Reklama

Wybór rynku to dopiero początek

Polski inwestor w porównaniu ze swoim amerykańskim kolegą ma to "szczęście", że nie musi długo zastanawiać się nad wyborem rynku i instrumentów finansowych, które będzie wykorzystywać przy inwestowaniu. Na naszej giełdzie wybór jest bowiem bez porównania mniejszy

Publikacja: 12.03.2002 08:18

Mnogość możliwości inwestowania na zachodnich rynkach przyprawiłaby zapewne polskiego inwestora o ból głowy. Czy zdecydować się na spółki z technologicznego Nasdaq, czy też stary poczciwy Dow Jones? Które z tysięcy akcji wybrać, czy może opcje, kontrakty, krótka sprzedaż, a może jeden z setek funduszy? Zaraz ktoś się obruszy i powie, że u nas też jest z czego wybierać. Tylko że inwestowanie w NFI, spółki z WIRR, a nawet spółki z MIDWIG to raczej hobby paru osób, a nie możliwość lokowania kapitału dla szerszego grona. Większość ma tylko jeden wybór - inwestować w akcje z WIG20 lub kontrakty terminowe na ten indeks. W ten sposób lokowana jest znacząca większość kapitału na naszej giełdzie. Nie znaczy to oczywiście, że ktoś, kto inwestuje w akcje, nie może brać udziału w obrocie kontraktami i coraz częściej właśnie te dwie możliwości gry na giełdzie są ze sobą łączone. Nie jest jednak sztuką wybrać tylko rynek, na jakim inwestujemy, ale jest nią to, jaki wybrać sposób inwestowania, który przyniesie nam pożądany zysk.

Sztuka

wyboru strategii

Zaczynamy oczywiście od wyboru instrumentów, w jakie inwestujemy. Jak już wspomniałem na początku, większość zamiast próbować szczęścia na Jelfie czy Grajewie, inwestuje w akcje z WIG20 i kontrakty na ten indeks. Na dokonaniu takiego wyboru jednak nie kończy się, a przynajmniej nie powinno. O ile z akcjami za wielu egzotycznych kombinacji inwestycyjnych robić nie można, to kontrakty wykorzystać możemy zarówno do arbitrażu, hedgingu, jak i wreszcie do spekulacji. Pierwsze dwie strategie związane są z bezpośrednim inwestowaniem w akcje, a powiedzieć trzeba szczerze, że powszechny strach instytucji (i ustawodawców) przed instrumentami pochodnymi powoduje, że arbitraż i hedging wykorzystywane są bardzo rzadko. Indywidualny inwestor też prawie się tym nie interesuje i tym samym większość wykorzystuje kontrakty jedynie jako narzędzie do spekulacji. Nie wnikam, czy jest to świadomy wybór inwestorów, czy konieczność z braku alternatywy.

Załóżmy więc, że inwestor indywidualny dokonał już najważniejszych wyborów. Wybrał rynek kontraktów terminowych i sposób inwestowania, czyli spekulację. W tym momencie większość idzie do biura maklerskiego, zakłada rachunek i składa pierwsze zlecenia. Czy aby nie za wcześnie? Bardzo wielu inwestorów zapomina o tym ostatnim elemencie dokonywania wyboru - wyborze strategii inwestowania. To chyba najważniejszy element rynkowej przygody, tak często pomijany i lekceważony.

Reklama
Reklama

Day-trader

czy średnioterminowy

Spekulować można na różne sposoby. Jeden inwestor dojdzie do wniosku, że plan gospodarczy nowego rządu jest na tyle korzystny, że w najbliższych 4 miesiącach czekają nas spore wzrosty i zajmie tym samym średnioterminową długą pozycję. Dobrze przewidzi rozwój sytuacji i osiągnie ogromne zyski. Drugi inwestor tego samego dnia zajmie przeciwną pozycję i także na tym sporo zarobi. Jak to możliwe? Drugi inwestor jest day-traderem, który otworzył pozycję rano i zamknął ją na koniec dnia, kiedy to po fatalnych wynikach największych spółek indeksy spadły ponad 4%. Oczywiście, lepiej, żeby pierwszy inwestor uniknął tej początkowej straty i zajął pozycję już po spadku, ale tak naprawdę do pewnego momentu takie ruchy nie powinny go w ogóle interesować. Gdyby inwestor średnioterminowy już po stracie 40 pkt. zamykał pozycję, to, mimo że jego prognozy były słuszne i rządowy program doprowadził do hossy, on nie brałby już w niej udziału.

Częściej jednak mamy do czynienia z sytuacją, gdy nieudana krótkoterminowa inwestycja day-tradera przekształca się nagle w długoterminową, gdyż inwestor nie potrafi zaakceptować strat i czeka na odbicie, tłumacząc to sobie zbliżającym się ożywieniem gospodarczym, o którym nawet przez chwilę nie pomyślał przy otwieraniu pozycji. To dość prosta i szybka droga do bankructwa. Tak więc przed podjęciem decyzji zastanówmy się, na jak długo i z jakiego powodu otwieramy pozycję, a jeśli nasze założenia przestają się sprawdzać, to nie zmieniajmy ich w trakcje trwania inwestycji, tylko zamknijmy pozycję i poczekajmy na kolejną szansę.

Wybór

poziomu ryzyka

Reklama
Reklama

Pod pojęciem spekulacja kryją się więc jeszcze dodatkowe wybory. Nie jest to jednak tylko opisany wyżej wybór czasu trwania inwestycji. Inwestor powinien też wiedzieć, co chce osiągnąć i jak mocno ryzykować. Kontrakty terminowe od akcji odróżnia dźwignia finansowa i jeśli zapomina się o tym elemencie, to można nie dotrwać do momentu realizacji zysku. W przypadku gdyby wspomniany wcześniej inwestor długoterminowy zainwestował 100% w kontrakty terminowe, a rynek spadł jeszcze tego samego dnia 40 pkt. i tyle samo dnia następnego, to po jego kapitale zostałoby tylko wspomnienie, a podczas dobrze przewidzianej hossy rwałby włosy, że biuro maklerskie musiało zamknąć jego pozycję z powodu nieuzupełnienia depozytu.

Oczywiście, im większy zakładany zysk, tym większe ryzyko. Trzeba jednak do tego tematu podchodzić z nieco większą świadomością nie tylko zysku, ale i straty. Jeśli inwestor (obojętnie, czy day-trader, czy średnioterminowy) oczekuje rocznej stopy zwrotu na poziomie 20%, nie powinien agresywnie inwestować, otwierając duże pozycje przy każdej możliwej okazji. Powinien cierpliwie poczekać na idealny moment do inwestycji, nawet jeśli będzie to raz na miesiąc. Inaczej oczywiście zachowa się (z reguły początkujący) inwestor z małym kapitałem, chcący potroić stan posiadania. W takim zachowaniu wbrew pozorom nie ma nic złego, o ile inwestor zdaje sobie sprawę (!!!) z ryzyka, jakie ponosi. To jest właśnie ta kwestia świadomego wyboru stopnia zaangażowania kapitału i podejmowanego ryzyka. Wielokrotnie zdarza się jednak, że inwestorzy, którzy przez miesiące inwestycji są bardzo ostrożni i konsekwentnie dążą do wyznaczonego celu np. stopa zwrotu 30% rocznie, już w następnym tygodniu, w oczekiwaniu na ponadprzeciętne zyski, próbują karkołomnego wystawiania swojego kapitału na zbyt duże ryzyko.

Wyznaczajmy więc wielkość pozycji proporcjonalnie do oczekiwanej stopy zwrotu, pamiętając przy tym, że im większa pozycja, tym większe ryzyko. Trzeba oczywiście też sobie zdawać sprawę, że day-trader może pozwolić sobie nawet na dziesięciokrotnie większe pozycje niż inwestor średnioterminowy. Day-tradera interesuje 20 pkt. zysku, podczas gdy inwestor średnioterminowy czeka spokojnie nawet parę miesięcy na ruch 200 pkt., grając ze znacznie mniejszą pozycją. Zysk, mimo że zupełnie inaczej osiągnięty, będzie podobnej wielkości. Jasne chyba jest też, że ustawiane przez day-tradera zlecenia stop nie będą na tym samym poziomie, jak inwestora średnioterminowego

Wybór

pomocnych narzędzi

Mamy już rynek, na którym chcemy grać, ze strategii inwestowania wybraliśmy spekulację, wiemy też, czy interesuje nas day-trading, czy raczej średni termin, oraz zdajemy sobie sprawę, że wielkość zaangażowanego kapitału wpływa nie tylko na przyszłe zyski, ale też na ryzyko poniesienia straty. To jeszcze nie koniec. Do wyboru pozostają jeszcze narzędzia jakimi będzie się posługiwać inwestor. Mowa tutaj o wykresach i wskaźnikach. Inwestor średnioterminowy nie powinien opierać swoich analiz na podstawie 5-minutowych wykresów intraday. Tutaj potrzebne raczej wykresy tygodniowe czy dzienne, na których wyczytać można aktualne rynkowe trendy i na które bieżące, często mocno emocjonalne giełdowe wydarzenia nie mają aż takiego wpływu. Wprawdzie inwestor taki wykresu intraday może używać do określania momentu otwarcia pozycji, ale nie powinien być on podstawą do określania kierunku. Tak samo jak day-trader nie może próbować spekulacji na długiej pozycji z powodu zbliżającego się ogólnoświatowego ożywienia gospodarczego. To samo dotyczy wskaźników. Wykresy dzienne MACD, RSI czy TRIX, mimo że pomogą daytraderom w określeniu trendu na rynkach, to nie pozwolą wyłapać fluktuacji w czasie sesji. Trzeba je albo stosować na wykresach intraday, albo używać znacznie szybszych wskaźników, które dużo wcześniej reagują na zmiany cen (dając, niestety, częściej fałszywe sygnały).

Reklama
Reklama

Widać więc, że wybór rynku i instrumentu do inwestycji nie kończy, a przynajmniej nie powinien kończyć wyborów, jakie inwestor musi podejmować. Otwieranie pozycji bez świadomości, na jak długo, w jakim celu i dlaczego ją otwieramy, prędzej czy później doprowadzi do strat. Każdy przed złożeniem zlecenia powinien zastanowić się chwilę nad tymi paroma rzeczami, które wyżej opisałem. Wtedy dużo łatwiej określić moment otwarcia i zamknięcia pozycji. Jak widać, zasady są proste... Tylko dlaczego przestrzeganie ich takie trudne. Ja nie spotkałem jeszcze day-tradera, który zawsze trzyma się swojej strategii i zamyka pozycję tego samego dnia, nie myśląc nigdy: "A może jutro odbije?".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama