Minął kolejny tydzień wypełniony dobrymi wieściami ekonomicznymi. Amerykańska gospodarka przyjęła w lutym - po raz pierwszy od siedmiu miesięcy - więcej pracowników niż zwolniła, co spowodowało, że wskaźnik bezrobocia spadł z 5,6% do 5,5%. Tymczasem analitycy spodziewali się wzrostu o 0,2%. W "Beżowej księdze" regionalne oddziały Fed opisują oznaki przyspieszania tempa rozwoju gospodarki. Alan Greenspan, który tydzień wcześniej rozmawiając o gospodarce z członkami Izby Reprezentantów Kongresu, używał określenia "recovery" (wychodzenie z kryzysu) - podczas wtorkowego spotkania z senatorami był bardziej odważny. Użył słowa "expansion", co zostało uznane za oficjalne zakończenie recesji.
W ubiegłym tygodniu Senat przyjął wreszcie plan stymulowania gospodarki autorstwa prezydenta George W. Busha, składający się przede wszystkim z systemu ulg podatkowych o łącznej wartości 51 miliardów dolarów. Te pozostawione w gospodarce pieniądze na pewno wpłyną na ożywienie ekonomiczne.
- Doczekaliśmy się wreszcie dobrych wieści ekonomicznych, które pełnią rolę katalizatora giełdy. Poprawa wskaźników ekonomicznych oznacza, że wzrastają zyski przedsiębiorstw. Wprawdzie zarządy firm jeszcze oficjalnie tego nie mówią, ale należy się wkrótce spodziewać zapowiedzi zysków lepszych od przewidywań analityków - stwierdził Peter Cardillo, strateg inwestycyjny Global Partners Securities, w programie CBS MarketWatch.
W ubiegłym tygodniu wskaźniki DJIA oraz S&P 500 zyskały po 2% na wartości. Nasdaq Composite odnotował wzrost 7-proc., najwyższy od października. W niedzielę przypadała druga rocznica wspięcia się przez ten wskaźnik na szczyt o wartości 5 132,5 pkt. Żeby odrobić dwuletnie straty, Nasdaq Composite musiałby poszybować o 162%, co nie jest niemożliwe - pytanie tylko, czy czynni na giełdzie inwestorzy doczekają tego, zanim przejdą na zasłużoną emeryturę?
Wielu analitykom nie podoba się, że ubiegłotygodniowym wzrostom znowu przewodziły akcje sektora nowych technologii, liderzy hossy końca lat dziewięćdziesiątych. Zgodnie z ich obawami może to być oznaką, że wzrosty są po prostu kolejną pułapką niedźwiedzia - ten pogląd reprezentuje na przykład cytowany przez "Barron's" Arnie Berman z firmy inwestycyjnej Soundview Technology Group. Z taką tezą nie zgodził się Frank Gretz, analityk firmy inwestycyjnej Shields & Co., w programie CBS MarketWatch. - Zyski odnotowali posiadacze akcji przedsiębiorstw reprezentujących chyba wszystkie sektory gospodarki, zarobili również posiadacze obligacji - a to raczej się nie zdarza podczas wzrostów na rynku rządzonym przez niedźwiedzia - zauważył Gretz.