Otrzymane przez Amerykanów zwroty podatków wyniosły w ub.r. średnio 1872 USD, by w br. wzrosnąć do 2091 USD. Sfinansowane dzięki nim zakupy pozwoliły złagodzić recesję. Okazuje się, że w okresie załamania koniunktury w USA nie doszło tam do spadku wydatków konsumpcyjnych. Przeciwnie, wzrosły one w 2001 r. o 3,1%.

W pierwszych miesiącach br. ulgi podatkowe przyniosły dalszy wzrost dochodów. W styczniu Amerykanie mieli do dyspozycji o 1,6% więcej środków, co było największym skokiem od sierpnia 2001 r. W lutym rosnące wydatki sprawiły, że sprzedaż w sieciach domów towarowych wzrosła o 6,2%, najbardziej od prawie dwóch lat.

W najbliższych miesiącach oczekuje się dalszego wzrostu konsumpcji, ale prezes banku Rezerwy Federalnej w Filadelfii Anthony Santomero uważa, że nie będzie ona czynnikiem ożywiającym w istotnym stopniu gospodarkę. Jedną z przeszkód jest duże zadłużenie amerykańskich gospodarstw domowych. W styczniu br. zaciągnięte kredyty konsumpcyjne wzrosły już szósty miesiąc z rzędu.