W najbliższy piątek i sobotę odbędzie się w Barcelonie spotkanie przywódców 15 państw członkowskich Unii Europejskiej. Organizatorem konferencji jest Hiszpania, przewodząca w obecnym półroczu temu ugrupowaniu. Premier Jose Maria Aznar wiąże duże nadzieje ze spotkaniem na szczycie. W liście skierowanym do zaproszonych polityków wyraził przekonanie, że rozmowy w Barcelonie dadzą nowy, silny impuls, dzięki któremu będzie można przyspieszyć reformy strukturalne w Europie.

Centroprawicowemu gabinetowi J. M. Aznara zależy na tym, aby ożywić program przyjęty dwa lata temu podczas konferencji w Lizbonie. Wydarzeniu temu nadano wówczas duży rozgłos, ale po pewnym czasie proponowane działania straciły tempo.

Konferencja ma rozpocząć się od dyskusji na sytuacją gospodarczą Unii Europejskiej oraz koordynacją polityki ekonomicznej krajów członkowskich. Zdaniem strony hiszpańskiej, najwięcej uwagi należy poświęcić problemowi zatrudnienia, a także oświaty i szkolenia zawodowego. Później politycy państw UE mają spotkać się na roboczej sesji z przywódcami krajów, głównie wschodnioeuropejskich, które starają się o przyjęcie do tego ugrupowania.

Przedmiotem zainteresowania polityków europejskich będą też zagadnienia dotyczące poszczególnych sfer działalności gospodarczej. I tak premier J. M. Aznar chciałby przedyskutować sprawę utworzenia rynku finansowego o zasięgu europejskim, jak również kwestię liberalizacji w sektorze energetycznym, transporcie i telekomunikacji. Jednak już przed spotkaniem w Barcelonie pojawiły się wątpliwości, czy rozwiązanie części tych problemów nie utrudnią względy polityczne, zwłaszcza wobec zapowiedzianych na ten rok wyborów w dwóch czołowych państwach UE - Francji i Niemczech.

Przywódcy krajów członkowskich omówią też kłopotliwą sprawę ratyfikacji przez Irlandię traktatu nicejskiego. W czerwcu 2001 r. Irlandczycy odrzucili w referendum plany zmian instytucjonalnych w UE, które przygotowałyby to ugrupowanie do przyjęcia nowych członków. Obecni członkowie powinni ratyfikować układ do końca br.