Zarząd Andersena w Polsce twierdzi, że kłopoty amerykańskiej spółki nie wpływają na funkcjonowanie krajowego oddziału. - Nasi klienci, z których większość to firmy europejskie, deklarują pełne zaufanie do jakości świadczonych przez Andersena usług oraz dalszą wolę współpracy - powiedział PARKIETOWI Bartłomiej Pawlak, rzecznik prasowy Andersen Polska. Jego zdaniem, aby uniknąć ewentualnych kłopotów wywołanych sytuacją w USA, możliwe jest połączenie np. europejskich części Andersena z inną firmą Wielkiej Piątki.
Zaniepokojenie polskiego oddziału spółki wzrosło po ostatnich deklaracjach innych firm z Wielkiej Piątki. Z rozmów o przejęcie Andersena oficjalnie wycofał się Deloitte Touche Tohmatsu. Również Ernst & Young oświadczył, że dopóki nie rozwiązane pozostają problemy związane z bankructwem Enrona, dopóty nie rozważa przejęcia Andersena. "Chcemy uniknąć narażenia naszych klientów i pracowników na ryzyko towarzyszące operacji przejęcia firmy, którą czeka prawdopodobnie wiele procesów" - czytamy w komunikacie Ernst & Young.
Polski Andersen obsługuje 17 spółek giełdowych, w tym m.in. TP SA, Elektrim czy PKN ORLEN. Oprócz usług audytorskich oferuje doradztwo gospodarcze, finansowe, podatkowe oraz prawne. W tym ostatnim zakresie firmę wspiera Kancelaria Domański, Zakrzewski, Palinka. Przychody polskiego oddziału spółki w ubiegłym roku wyniosły prawie 70 mln USD i wzrosły o ponad 20% w stosunku do 2000 r. Firma zatrudnia 870 osób. Z naszych informacji wynika, że część personelu od pewnego czasu próbuje szukać innego zatrudnienia na własną rękę.