Niejednoznaczne sygnały

Sytuacja na rynku w dalszym ciągu nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie, w którą stronę podąży w najbliższym czasie WIG20. Ostatni tydzień rozpoczęła dość zdecydowana przecena, która ponownie sprowadziła wskaźnik w okolice najsilniejszego z obecnych poziomów wsparcia na linii trendu wzrostowego opartej o dna z 8 października i 14 grudnia ub.r. Mimo że przewagę strony podażowej w tym okresie oprócz dość długich czarnych świec podkreśliła luka bessy z wtorku w przedziale ok. 1367-1379 pkt., to jednak byki nie dają na razie za wygraną i bronią się skutecznie przed głębszą przeceną. W efekcie WIG20 balansuje w dalszym ciągu w okolicach wspomnianej bariery popytowej.

Teoretycznie istotnym sygnałem decydującym o kierunku koniunktury w najbliższym czasie powinien więc być wynik testu tego ograniczenia, ale trudno przesądzać jednoznacznie rozwój wydarzeń, tym bardziej że pierwsze wątpliwości mogą pojawić się już w kwestii tego, czy zostało ono sforsowane czy też nie. Biorąc bowiem pod uwagę skalę logarytmiczną, linia trendu biegnie aktualnie na wysokości ok. 1385 pkt. i została przebita we wtorek w postaci okna bessy. Tym samym stanowi ona obecnie silny opór, a ostatnie wzrosty należałoby na razie rozpatrywać jedynie w kategoriach ruchu powrotnego, co nie napawa zbytnim optymizmem i niesie groźbę powrotu do spadków. Nieco lepsze wskazania daje natomiast zastosowanie skali arytmetycznej, według której powyższa granica znajduje się dopiero na poziomie ok. 1352 pkt. i mimo jej naruszenia w środę w dalszym ciągu stanowi zaporę dla głębszej przeceny. W tym wariancie indeks zachowuje więc jeszcze szanse na wzrosty w najbliższym czasie, a odbicie można traktować jako potwierdzenie wagi tej bariery i efekt jej udanej obrony.

Ruch powrotny?

Wiarygodniejszej odpowiedzi na pytanie, która z tych interpretacji jest słuszna, można więc spodziewać się dopiero w momencie wybicia z powyższego przedziału. Biorąc jednak pod uwagę większość ostatnich sygnałów, bardziej prawdopodobny wydaje się pierwszy ze wspomnianych wariantów. Ostatni okres ujawnił bowiem sporą słabość strony popytowej, co potwierdza spadek indeksu w skali tygodnia. Sporo obaw budzi wielkość obrotów, które poza środowym skokiem utrzymują się na niewielkim poziomie i nie świadczą najlepiej o obecnym zaangażowaniu kupujących. W efekcie byki nie są w stanie pokonać nawet pierwszego z ważniejszych oporów, który znajduje się w obrębie wspomnianego okna z wtorku w przedziale ok. 1367-1379 pkt. Bez tego z kolei trudno liczyć na wyraźniejszy wzrost, a tym bardziej powrót powyżej pięciomiesięcznej linii trendu w ujęciu logarytmicznym. Ponadto warto zwrócić uwagę, że istotne znaczenie ma również linia spadków łącząca szczyty z 28 stycznia i 8 marca br., a biegnąca aktualnie na wysokości ok. 1400 pkt. W obu wspomnianych na początku ujęciach jest to bowiem kolejna z silnych barier podażowych, której pokonanie jest warunkiem powodzenia dalszych wzrostów. Jak można zauważyć na diagramie w skali logarytmicznej, już wkrótce znajdzie się ona w pobliżu linii z października ub.r., wzmacniając tym samym znaczenie oporu w tym rejonie. Taki układ jeszcze bardziej zwiększa więc ryzyko niepowodzenia ewentualnego testu, sugerując, że możemy mieć do czynienia jedynie z ruchem powrotnym.Powyższa sytuacja potwierdza więc, że jakkolwiek obraz rynku obecnie jest niezbyt klarowny, to jednak wiele z sygnałów przemawia za tym, że w najbliższym czasie będzie raczej trudno o wyraźniejszą poprawę koniunktury. Nadal więc istnieje spore niebezpieczeństwo, że w perspektywie najbliższych tygodni indeks WIG20 może powrócić przynajmniej w okolice minimum z 22 lutego br. na wysokości ok. 1328 pkt., a nawet jeszcze niżej - w pobliże jednego z najsilniejszych obszarów wsparcia w strefie ok. 1285-1300 pkt., gdzie znajduje się luka hossy z 4 stycznia br. i 38,2% zniesienia średnioterminowej zwyżki. Powyższy scenariusz może dopiero unieważnić wybicie powyżej linii pięciomiesięcznego trendu wzrostowego (na skali logarytmicznej) i linii spadków z końca stycznia br.