W ciągu najbliższych trzech lat NBP chce się dostosować do standardów obowiązujących banki centralne w krajach strefy euro. Zmiany tę będą dotyczyły m.in. poziomu rezerwy obowiązkowej, która obecnie wynosi w Polsce 4,5%. NBP chce obniżyć tę stopę do 2%, czyli do poziomu obowiązującego w krajach euro. Zapowiada także, że wprowadzi oprocentowanie rezerwy obowiązkowej.
Część analityków sądzi jednak, iż bank centralny już w tym miesiącu może obniżyć poziom rezerwy obowiązkowej. Jest ona jednym z czynników, które niekorzystnie wpływają na wysokość odsetek od depozytów. Jej zmniejszenie mogłoby spowodować, iż banki zaoferują wyższe oprocentowanie lokat, dzięki czemu złagodzą negatywny wpływ spadających stóp procentowych w banku centralnym oraz opodatkowania zysków z odsetek.
Krokiem w tym kierunku była zeszłoroczna obniżka stopy rezerwy obowiązkowej o 0,5 pkt. proc. oraz podwyższenie oprocentowania obligacji, jakie banki dwa lata temu, przy wcześniejszej jej redukcji, dostały od banku centralnego. Jednak na razie skutki są mizerne i ekonomiści sądzą, iż kolejna obniżka jest kwestią czasu.
- Nie wykluczamy, iż obok przewidywanej przez nas redukcji stóp procentowych o 100 pkt. bazowych, NBP zdecyduje się na obniżenie rezerwy obowiązkowej po to, aby chronić poziom depozytów, zwłaszcza osób prywatnych - powiedziała Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka banku Pekao SA. - Strasznie trudno jest prognozować poziom tej redukcji, może to być 0,5 pkt. proc., a może 1 pkt. proc.
Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego, zwraca uwagę, iż o obniżce rezerwy obowiązkowej w tym roku mówił już wiceprezes NBP Andrzej Bratkowski.