Reklama

Warszawa musi pozostać centrum finansowym

Niedobre wieści dochodzą z sojuszu giełd Euronext. Paryż wydaje się rozwijać kosztem mniejszych partnerów - Brukseli i Amsterdamu. Jak podał Reuters, belgijscy brokerzy wręcz nie chcą handlować na Euronext, tłumacząc, że kosztuje to trzy razy więcej niż we wcześniejszym systemie. Także Portugalczycy obawiają się skutków podwyższenia kosztów transakcyjnych jako efektu planowanego na kwiecień włączenia tamtejszych parkietów do systemu paryskiego.

Publikacja: 21.03.2002 07:16

To raczej kiepski prognostyk na ewentualne członkostwo Warszawy w tym sojuszu. Co w takim razie dalej z naszymi planami?

Umowa z Euronextem jest wyrazem intencji i pozwala na wyjście z tych zobowiązań, jeżeli uznamy ten sojusz za niekorzystny. Z drugiej strony - wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zostać w miejscu, w którym jesteśmy. Strategiczny alians z jedną z giełd jest rozwiązaniem preferowanym nie tyko przez nas, o czym świadczy postępowanie giełd w Lizbonie, Amsterdamie, Brukseli, Helsinkach itd. Jest oczywiste, że żadna z możliwych dróg rozwoju rynku nie jest doskonała.

Ale którąś opcję trzeba wybrać. Dryfowanie bez partnera może być bardzo niebezpieczne.

Tak, ciągle trzeba mieć świadomość, że na dłuższą metę nie ma szansy na utrzymanie działalności kilkudziesięciu niezależnych giełd w Europie. Ich tradycyjna rola zanika. Giełdy są wypierane przez elektroniczne platformy obrotu, większe giełdy. Stąd też także transformacja części giełd w kierunku ich komercjalizacji.

Czy zatem jest, jeszcze w ogóle szansa na to, by obrót polskimi papierami koncentrował się w Polsce?

Reklama
Reklama

Niezależnie od ostatecznego wyboru aliansu, musimy dążyć do tego, by Warszawa utrzymała status centrum obrotu akcjami polskich spółek. Gdyby warszawska giełda zaniknęła, to obumarłaby także cała jej obudowa - banki inwestycyjne, domy maklerskie, firmy prawnicze i konsultingowe, audytorzy... To oznaczałoby także koniec roli Warszawy jako regionalnego centrum finansowego.

W takim scenariuszu firmy byłyby skazane na korzystanie z kredytu bankowego, bo na podbój zagranicznych rynków kapitałowych przecież je nie stać.

Faktycznie, zmniejszyłaby się możliwość pozyskiwania kapitału przez wiele polskich firm, których nie będzie stać na przeprowadzanie emisji np. we Frankfurcie. Przy wyborze sojusznika, priorytetem pozostaje zasada, iż obrót akcjami polskich spółek musi koncentrować się w Warszawie.

A może, skoro sojusz z Paryżem nie zapowiada się specjalnie różowo, spróbować aliansu z Londynem czy Frankfurtem?

Żeby to było możliwe, musiałaby być chęć drugiej strony. Do tej pory proponowano nam warunek nie do przyjęcia, np. wyprowadzenie obrotu najlepszych spółek do Londynu. Z kolei Frankfurt usiłuje z nami bardzo agresywnie konkurować. Trudno w takiej sytuacji mówić o współpracy. Mimo znacznego zmniejszenia się obrotów na GPW, nie ma, moim zdaniem, podstaw do snucia pesymistycznych wizji. Podejmowane wysiłki powinny przynieść efekty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama