Ministerstwo Finansów opublikowało dane o długu Skarbu Państwa na koniec ubiegłego roku. Był on o 6,4% większy niż rok wcześniej, gdy tymczasem w 2000 roku ten przyrost wynosił zaledwie 0,9%. A mogłoby być jeszcze gorzej - w zeszłym roku bowiem rząd spłacił ok. 2 mld USD długu wobec Brazylii. To, wraz ze spłatami innych kredytów, spowodowało, iż znacznie (o 21,9 mld zł, czyli o 18,1%) zmniejszyło się zadłużenie zagraniczne, które wyniosło 98,9 mld zł (ok. 24,9 mld USD).
Ale na rynku krajowym państwo zadłużało się na potęgę. Budżetowi udało się bowiem zmniejszyć tylko zadłużenie z tytułu nierynkowych papierów wartościowych (chodzi m.in. o różnego rodzaju obligacje, którymi resort finansów dokapitalizował wcześniej banki). W pozostałych przypadkach bowiem zadłużenie rosło i to szybko - w tempie przekraczającym 30% rocznie. Rekordowy wzrost odnotowano w przypadku obligacji oszczędnościowych - zobowiązania z tego tytułu zwiększyły się ponaddwukrotnie. O połowę, do ponad 11,7 mld zł, zwiększyło się zadłużenie w bonach skarbowych, a o ponad 30% zadłużenie w obligacjach.
Dzięki operacji spłaty tego kredytu (na które środki rząd pożyczył od NBP) nie sprawdziły się wcześniejsze prognozy resortu finansów. W projekcie tegorocznego budżetu bowiem założono, iż dług Skarbu Państwa na koniec roku sięgnie 291,8 mld zł, czyli 40% PKB. Tymczasem w rzeczywistości było to 39,3% PKB wobec 39% PKB na koniec 2000 r. Ale rok ubiegły był pierwszym od kilku lat, w którym stosunek długu do PKB wzrósł - do tej pory systematycznie się zwiększał.
I zapowiada się, iż w następnych latach ten wskaźnik będzie dalej narastał. Już w tym roku - wg szacunków resortu finansów - może się on zbliżyć do 44% PKB. Powodem będzie wysoki deficyt budżetowy, który w większości będzie finansowany z emisji papierów skarbowych. Podobna sytuacja może się też utrzymać przez kolejne dwa lata, zwłaszcza jeśli ożywienie gospodarcze będzie na tyle niemrawe, że różnica między wydatkami i dochodami będzie dalej narastała.