Od pewnego czasu ZUS ma kłopoty z przesłaniem wszystkich składek za dany miesiąc i zwykle je opóźnia. Ten problem pojawił się już w grudniu ub.r., gdy Zakład wysłał do OFE niespełna 400 mln zł. Resztę dopłacił w styczniu. Historia powtórzyła się w lutym i w marcu ZUS musiał dosyłać zaległe środki. Na dodatek, zapowiada się, iż w marcu może być podobnie.

Do 21 marca OFE dostały bowiem 385 mln zł plus zaległe 200 mln zł za luty. Aby się zmieścić w planie budżetowym, fundusze powinny dostawać co miesiąc blisko 1 mld zł. Zwykle tak bywa, że w II połowie miesiąca do OFE płyną większe sumy niż w I i rzeczywiście, w ostatnich dniach tempo transferów wzrosło. W czwartek np. fundusze dostały prawie 97 mln zł. Nie wiadomo jednak, czy ZUS-owi uda się przesyłać podobne kwoty do końca miesiąca.

Na dodatek, coraz mniejsze są szanse na to, że ZUS prześle wszystkie zaplanowane na ten rok składki, czyli 11,5 mld zł (od początku roku dostały zaś 2,2 mld zł). - ZUS raczej nie będzie w stanie tego zrobić - powiedział Adam Chełchowski, wiceprezes PTE Winterthur.

A to będzie oznaczać, że znowu zaczną narastać zaległości wobec OFE - i budżet znowu będzie musiał płacić karne odsetki. Nie wiadomo jednak, w jakiej wysokości.

Do tej pory ZUS powinien był płacić odsetki ustawowe, czyli obecnie 20%. Jednak ze względu na wysokie koszty tego rozwiązania, rząd wolałby zmniejszyć wysokość tych odsetek. Jak wynika z informacji PARKIETU, ma do tego dojść przy okazji zmian w prawie, które mają umożliwić spłatę zaległości ZUS-u wobec funduszy emerytalnych z poprzednich lat. Nie wiadomo, jakie rozwiązanie przyjmie rząd. Być może - podobnie jak to chce zrobić w przypadku obligacji, na które ma zostać skonwertowane zadłużenie Zakładu wobec funduszy - zdecyduje się uzależnić wysokość odsetek karnych od rentowności bonów skarbowych.