Przedstawiciele wielkiej czwórki audytorskiej (PricewaterhouseCoopers, KPMG, Deloitte & Touche Tohmatsu oraz Ernst&Young) przemierzają kraj wzdłuż i wszerz, próbując pozyskać klientów Arthura Andersena, plasującego się na piątym miejscu w branży.
Większość korporacji, które zrezygnowały z usług audytorskich tego ostatniego, przejął PricewaterhouseCoopers(PwC), największa firma audytorska, mająca dużą przewagę nad najbliższym rywalem. Ubiegłoroczne przychody PwC wyniosły 22,3 mld USD, zajmujący zaś pod tym względem drugą pozycję Doloitte & Touche wypracował 12,4 mld USD.
Po krachu Enrona, którego księgi finansowe weryfikował Andersen, oskarżony o utrudnianie śledztwa, w tym roku z usług tego audytora zrezygnowało już 49 firm.
Piętnaście spośród nich wchodzi w skład indeksu Standard&Poor's 500 (m.in. Sara Lee, Merck i SunTrust). Z tego grona 7 przedsiębiorstw pozyskał PricewaterhouseCoopers, 4 zaś Ernst&Young.
PwC korzysta ze swojej dominującej pozycji w branży. Dla potencjalnych klientów jego możliwości są bardzo ważne. Nawet przed aferą Andersena PwC obsługiwał większość spółek z pięćsetki magazynu "Fortune".