Swisscom planuje wypłatę dywidendy (11 franków na akcję), a dobre wyniki zanotowane w ub.r. pozwolą firmie dołożyć także kolejne 8 franków na walor. Oznacza to dodatkowe obciążenie w wysokości 1,26 mld franków (760 mln USD). Szwajcarski koncern, znajdujący się wciąż pod kontrolą skarbu państwa, może sobie pozwolić na takie posunięcie. W 2001 r. firma zanotowała 57-proc. wzrost zysku netto, do 4,96 mld franków. W ubiegłym roku wypłaciła ona dywidendę w wysokości 1,4 mld franków.
Swisscom dysponuje teraz wolnymi środkami w wysokości 7,1 mld franków. Zawdzięcza to temu, iż, w przeciwieństwie do europejskich rywali, nie zdecydował się w ostatnich latach na spektakularne akwizycje. Firmie sprzyjała także rezygnacja z kosztownego przetargu na pozyskanie licencji UMTS w Niemczech. Zdecydowała się ona tylko na nabycie, za 50 mln franków, podobnej koncesji w Szwajcarii. Ponadto Swisscom w listopadzie 2000 r. sprzedał za 4,5 mld franków 25% swoich akcji brytyjskiemu potentatowi Vodafone Group. W ten sposób, bez kosztowanych wydatków, uzyskał on pośrednio dostęp do europejskiego rynku telefonii komórkowej.
Zysk netto za 2001 r. szwajcarskiej firmy mógłby być jeszcze wyższy, jednak musiała ona dokonać 1,1 mld franków odpisów na pokrycie strat związanych z udziałem w niemieckim operatorze sieci telefonii komórkowej - Debitel. Ponadto odprowadziła ona do rezerw kolejne 430 mln franków w związku z udziałami w firmie Infonet i niespłaceniem zobowiązań wobec austriackiej firmy UTA Telekom. Odpisy te to jednak niewielka kwota w porównaniu z tym, co do rezerw musieli odprowadzić inni europejscy potentaci. W przypadku France Telecom była to np. kwota przekraczająca 10 mld euro, a w przypadku holenderskiego KPN - 13,7 mld euro.
Niedawno Swisscom zdecydował się na odkupienie za 4,3 mld franków 9,9% swoich akcji, podobna operacja może być powtórzona.