Wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 1% - uważają analitycy z banku Schroder Salomon Smith Barney. Najważniejsze powody trudnej sytuacji makroekonomicznej to, ich zdaniem, restrykcyjna polityka pieniężna i dekoniunktura w gospodarce światowej.
Według SSSB, I kwartał 2002 r. będzie gorszy od ostatniego kwartału ub.r., a ożywienia należy się spodziewać dopiero w II półroczu. Innego zdania jest Marek Belka, który uważa, że Polska osiągnęła już dno cyklu koniunkturalnego i weszła w fazę stagnacji gospodarczej i. - Sytuacja jest bardzo zła, rośnie bezrobocie, ale negatywnych informacji jest coraz mniej, przestała np. spadać produkcja przemysłowa - powiedział minister finansów na czwartkowej konferencji prasowej.
Zdaniem M. Belki, I półrocze tego roku, z punktu widzenia sytuacji makroekonomicznej, będzie podobne do ostatniego kwartału ub.r. - Nie oznacza to jednak, że spodziewam się wzrostu PKB dokładnie na poziomie 0,3% - stwierdził wicepremier.
M. Belka i analitycy z SSSB zgadzają się jednak co do tego, że stopy procentowe w Polsce powinny być jeszcze obniżone. Minister finansów skrytykował czwartkową decyzję RPP o pozostawieniu stóp na nie zmienionym poziomie. Według SSSB, wysokie realne stopy procentowe, obok niskiego popytu wewnętrznego i negatywnych skutków dla gospodarki ubiegłorocznej aprecjacji złotego, sprzyjają dalszemu pogorszeniu koniunktury. Analitycy banku spodziewają się, że RPP w najbliższych trzech miesiącach obniży stopy o 1-2 pkt. proc.
Według SSSB, w tym roku zagraniczne inwestycje bezpośrednie wyniosą mniej więcej tyle samo, ile w 2001 r., czyli ok. 6,5 mld USD, o ile rząd zrealizuje swoje plany prywatyzacyjne. Jeśli chodzi natomiast o deficyt budżetowy, to analitycy banku prognozują, że w 2002 r. wyniesie on 4,8% PKB.