Zasadniczym punktu programu przedstawionego przez P. Volckera jest oddzielenie działalności audytorskiej od usług doradczych, aby usunąć źródło konfliktu interesów, niebezpieczne dla dalszego istnienia firmy. Ponadto nowy szef spółki będzie usiłował przekonać Departament Sprawiedliwości, aby wycofał formalne oskarżenie Andersena o utrudnianie śledztwa dotyczącego bankructwa Enrona. Pod jego kierownictwem firma będzie też starała się stawić czoło innym zagrożeniom, tj. powództwom cywilnym, odrywaniu się poszczególnych jednostek działających poza USA oraz rezygnacji z usług Andersena coraz liczniejszych klientów.
J. Volcker chce uchronić firmę przed przekształceniem w niewielką spółkę o zasięgu lokalnym, która obsługiwałaby tylko małe i średniej wielkości przedsiębiorstwa. Podtrzymanie oskarżenia pozbawiłoby ją także prawa do świadczenia usług na rzecz amerykańskiego sektora publicznego.
Tymczasem śledztwo prowadzone przez Kongres USA potwierdziło zarzuty dotyczące nieprawidłowości w stosunkach z Enronem. Okazuje się, że jeden ze wspólników Andersena, Carl E. Bass, który nadzorował kontrolę energetycznego giganta, został pozbawiony tej funkcji, gdy przedstawił swym zwierzchnikom wątpliwości dotyczące jego rachunkowości. Decyzja ta miała być podjęta pod naciskiem dyrektora finansowego Enrona Richarda A. Causeya.
Zajęcie konta polskiego Andersena
Stołeczny Okręgowy Sąd Gospodarczy uznał roszczenia współpracownika Andersena Zygmunta Przetakiewicza wobec tej firmy i zgodził się je zabezpieczyć na czas trwania procesu. Na zlecenie sądu komornik zajął konto bankowe polskiego oddziału amerykańskiej spółki audytorskiej do wysokości 120 tys. zł. Z. Przetakiewicz domaga się od Andersena 2,5 mln zł z tytułu zaległego wynagrodzenia oraz innych należności.