Tymczasem wstępne stanowiska w sprawie ścieżki dojścia do euro, zarysowane przez przedstawicieli rządu i NBP, są zdecydowanie rozbieżne. Bank centralny podtrzymuje pogląd, że wejście do EMU powinno nastąpić jak najszybciej, czyli w 2006 roku. Rząd coraz wyraźniej zaczyna się skłaniać do wyboru terminu o 2-3 lata późniejszego.
Do tej dyskusji włączają się też instytucje zagraniczne. Przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego, choć wciąż jeszcze nieoficjalnie, zdają się stawiać na termin późniejszy.
Jest oczywiste, że dla rynku nie może być obojętne, czy eliminacja ryzyka kursowego, konwergencja stóp procentowych, przeniesienie ciężaru prowadzenia polityki monetarnej z Warszawy do Frankfurtu, nastąpi w 2006 roku czy 2-3 lata później. Te 2-3 lata różnicy oznaczają wielką górę pieniędzy, które można zarobić lub stracić. Oznaczają też lepsze lub gorsze prognozy dla równowagi makroekonomicznej. Dlatego, bez wątpienia, potrzebne jest jak najszybciej wytyczenie polskiej ścieżki do euro. Zanim zaczniemy domagać się zajęcia wobec naszej propozycji oficjalnego stanowiska przez EBC i UE musimy ją sami wypracować. A tu dają już teraz o sobie znać spore trudności.
Nie ulega wątpliwości, że forsowanie opóźnionego wejścia do strefy euro jest zgodne ze średniookresową rządową strategią gospodarczą. Po pierwsze - realizacja tej strategii oznacza niemożność spełnienia kryteriów nominalnej konwergencji uprawniających do przyjęcia wspólnego europejskiego pieniądza. Po drugie - rząd podkreśla konieczność aktywnego wykorzystywania polityki kursowej dla akomodacji przez sferę realną utraty konkurencyjności w wyniku aprecjacji złotego. Oznacza to, że rząd sugeruje późniejsze przyjęcie euro, bo spodziewa się w najbliższych latach wysokiego deficytu rządowego sektora finansów publicznych, a ponadto chce wykorzystać możliwość przeprowadzenia tak zwanej konkurencyjnej dewaluacji. To z kolei grozi przekroczeniem dopuszczalnego poziomu inflacji.
NBP z kolei chciałby wykorzystać szansę spełnienia nominalnych kryteriów konwergencji dla jak najszybszego przeprowadzenia konwergencji realnej. Stąd nacisk położony na cztery kwestie: redukcję deficytu, zatrzymanie przyrostu długu publicznego, niedopuszczenie do wzrostu inflacji i jak najszybsze uwiązanie kursu w ramach ERM 2.