Posiadaczom obligacji NTL oraz jego spółki zależne są winne w sumie 11,1 mld USD (plus 6 mld USD bankom z tytułu zaciągniętych kredytów). Tylko w br. na obsługę tych papierów koncern potrzebuje 824,5 mln USD - wynika z raportu przesłanego do amerykańskiej komisji papierów wartościowych (SEC). Nie zapłacił już 93 mln USD odsetek przypadających na 30 marca i 1 kwietnia. Nie zanosi się również, by uregulował zobowiązania z datą 15 kwietnia (17,7 mln USD).
- Firmie grozi niewypłacalność i może do tego dojść bardzo szybko - ostrzega Angus McMahon, menedżer z londyńskiego funduszu Henderson Global Investors. Dla porównania, w chwili bankructwa amerykański koncern energetyczny Enron miał na koncie obligacje o wartości ok. 10 mld USD.
Odpisy w wysokości ponad 18 mld USD spowodowały, że NTL Inc. zakończył IV kwartał ub.r. z 12,8 mld USD straty. Jak twierdzi agencja Bloomberga, prezes koncernu Barclay Knapp nie wyklucza skorzystania z ochrony przed wierzycielami na podstawie rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego, a nawet bankructwa. Na razie gorączkowo szuka inwestorów, którzy podtrzymaliby płynność finansową firmy przynajmniej do końca października i negocjuje możliwość restrukturyzacji zadłużenia. Koncern zwolnił już 8,8 tys. pracowników, ograniczył do minimum wydatki, zamroził płace kierownictwa, trwa wyprzedaż części aktywów.
Na dodatek, walory spółki zostały wykluczone od wtorku z obrotu na NYSE. Władze giełdy podjęły taką decyzję, ponieważ akcje NTL przez 30 kolejnych sesji notowane były poniżej granicy 1 USD. W sumie w ciągu ostatnich 12 miesięcy straciły one na wartości 99%. Na tej podstawie agencja Standard & Poor`s obniżyła rating obligacji NTL z "B-" do "CCC-".
Do grona znaczących akcjonariuszy NTL należą m.in. France Telecom, Goldman Sachs, Citigroup oraz Merrill Lynch. W Europie koncern jest obecny w Wielkiej Brytanii (obsługuje tutaj 2,3 mln klientów, co stawia go na drugim miejscu na rynku, po British Sky Broadcasting) oraz w Niemczech (kontroluje 1/3 udziałów w działającej w Hesji spółce Iesy).