Po pierwszych godzinach stabilizacji przewodnik stada niedźwiedzi - Elektrim - ruszył do kolejnej tradycyjnej przeceny. Zdeterminowana podaż zepchnęła kurs spółki aż do dolnych widełek (-15%), a że nasz bohater pociągnął za sobą resztę rynku, mieliśmy okazję przetestować bardzo ważne techniczne wsparcia.

Jak różne są opinie inwestorów co do testu wsparcia, pokazuje dobrze liczba otwartych pozycji, przekraczająca 20 tys. szt. To ważna informacja, gdyż wysoki poziom LOP dynamizuje późniejszy ruch, a pierwsze jaskółki takiej paniki widać już było w momencie, gdy weszliśmy w wielokrotnie opisywany obszar 1295-1310 pkt. W tym rejonie przebiega luka hossy z początku stycznia i 50-proc. zniesienie tegorocznej fali wzrostowej. Zejście niżej byłoby fatalnym średnioterminowym sygnałem. Analogicznym wsparciem dla indeksu jest 1285-1300 pkt., gdzie dość szybko zmierzaliśmy. Misie już były w ogródku, już witały się z gąską, jednak w momencie odwieszenia Elektrimu okazało się, że to nie przewodnik misiowego stada, ale podstawiony byczek, który w ciągu godziny odrobił 15% straty i zainicjował odbicie rynku. Odreagowanie indeksu nie byłoby niczym nadzwyczajnym, gdyby nie fakt, że rozpoczęło się co do punktu z poziomu wsparcia (min. 1299,21 pkt.). Bardzo szybko rozciągnęło to bazę do +10 pkt., umożliwiło kontraktom wzrost o 19 pkt. od minimum i dało nadzieję na koniec spadków.

Odreagowanie po przecenie nie jest jeszcze powodem do kupna, ale jeśli połączymy to z udaną obroną wsparć, wyprzedaniem rynku, wyrysowaniem młotka i moim spekulacyjnym optymizmem, to można już jutro rozglądać się nie za wsparciami, ale za oporami. Całkiem ich sporo, a pierwszych oporów trzeba szukać w okolicach 1330 pkt.