Zarząd Hewletta-Packarda zwrócił się w tym tygodniu do sądu w Delaware o oddalenie wniosku o unieważnienie głosowania nad połączeniem z Compaqiem. We wniosku tym Walter Hewlett oskarżył władze H-P o wymuszenie na Deutsche Asset Management (inwestycyjne ramię Deutsche Bank) zmiany decyzji dotyczącej fuzji. Decydującym argumentem miała się okazać groźba odsunięcia Deutsche Banku od inwestycyjnej działalności H-P, w przypadku gdyby głosy z 25 milionów akcji zarządzanych przez Deutsche Asset Management padły przeciwko fuzji.

Na reakcję spółki nie trzeba było długo czekać. Komisja nominacyjna H-P usunęła nazwisko Waltera Hewletta z listy kandydatów do nowego zarządu. Wybory mają odbyć się 26 kwietnia i jest już za późno, aby syn współzałożyciela komputerowego giganta mógł starać się o poparcie poszczególnych udziałowców. Będzie to oznaczać, że po raz pierwszy w historii we władzach Hewletta-Packarda nie będzie zasiadać nikt z dwóch rodzin, od których firma przyjęła nazwę. Walter Hewlett może jeszcze domagać się sądownego wpisania go na listy wyborcze, tym bardziej że tydzień temu - jeszcze przed wniesieniem pozwu - komisja nominacyjna jednogłośnie zatwierdziła jego kandydaturę. Dopiero po zaskarżeniu przezeń głosowania uznano, iż działa on na szkodę spółki.

Walter Hewlett jest dyrektorem H-P od 15 lat. Jego usunięcie z zarządu może jednak mocno skomplikować sytuację wewnątrz firmy, i tak mocno podzielonej głosowaniem nad fuzją z Compaqiem. Rodziny Hewlettów i Packardów kontrolują wciąż 18% udziałów w H-P i trudno sobie wyobrazić brak ich przedstawiciela we władzach