Pierwszy przetarg dwudziestolatek odbędzie się 17 kwietnia. Na razie nie wiadomo, ile papierów zaoferuje resort finansów. - Rynek spodziewa się, że będzie to ok. 1 mld zł - powiedział PARKIETOWI Witold Chuść, analityk Banku Handlowego. - Na decyzję ministerstwa na pewno będzie miało wpływ niepowodzenie środowej emisji, szczególnie dwulatek - dodał.
W. Chuść spodziewa się, że średnia rentowność na pierwszym przetargu wyniesie 7,75-7,8%, a na następnych będzie rosła, m.in. ze względu na możliwą podwyżkę stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym. Według Marka Zubera, analityka banku BPH PBK, na pierwszym przetargu rentowność wyniesie 7,5-7,6%. Z kolei zdaniem Jacka Wiśniewskiego, szefa działu analiz banku Pekao SA, będzie to 7,4%. J. Wiśniewski szacuje popyt na dwudziestolatki ze strony polskich inwestorów na ok. 1 mld zł.
Mimo deklaracji MF, że emisje będą kontynuowane do momentu, aż obligacje będą miały odpowiednią płynność, analitycy nie spodziewają się, aby jej osiągnięcie było możliwe. "W obrocie znajdują się obecnie obligacje 10-letnie o stałym oprocentowaniu o wartości 7,7 mld zł, a ich płynność jest nadal niska. Poza tym, dwudziestolatki w dużej części trafią do portfeli firm ubezpieczeniowych, mających zobowiązania o bardzo odległych terminach zapadalności. To dodatkowo ograniczy obrót tymi papierami" - napisano w raporcie Pekao SA.
Według analityków tego banku, rezygnacja MF z majowej emisji papierów dziesięcioletnich o zmiennym kuponie (DS) oraz wstrzymanie do końca roku sprzedaży obligacji 10-letnich o stałym oprocentowaniu (DZ) nie miało związku z emisją dwudziestolatek.