Na koniec marca wartość aktywów OFE zbliżyła się do 23 mld zł i była o ponad 1,1 mld zł większa niż w lutym. W przeważającej części ten wzrost fundusze zawdzięczają ZUS-owi, który w marcu przekazał im ok. 950 mln zł. Reszta to zyski funduszy z inwestycji w obligacje i depozyty bankowe, bowiem akcje w marcu nie przyniosły dochodów (WIG20 spadł o ponad 2%, a WIG - o ok. 1,6%).
Mimo to jednak udział akcji w portfelach OFE zmniejszył się nieznacznie, o zaledwie 0,1%, do 30,72%. Na dodatek, ten spadek jest głównie zasługą dwóch największych funduszy emerytalnych - OFE CU i ING Nationale-Nederlanden, w przypadku których doszło do zredukowania udziału akcji w aktywach (o odpowiednio 0,62 i 1,45 pkt. proc.). Dołożył się do nich jeszcze OFE Skarbiec-Emerytura, który zdecydował się na wyprzedaż walorów. Jego portfel akcyjny skurczył się - jako jedyny - o ponad 33 mln zł.
Większość, bo aż 11 funduszy emerytalnych miała więcej akcji w portfelu niż w lutym. Oznacza to, że OFE kupowały taniejące akcje. Wartość walorów, znajdujących się w ich posiadaniu, wzrosła i to znacznie - o prawie 330 mln zł. Biorąc zaś pod uwagę fakt, iż w marcu indeksy spadały, oznacza to, iż na nowe zakupy OFE wydały ok. 450 mln zł. Jednak nie wszystkie te pieniądza trafiły na warszawską giełdę.
Trzy fundusze konsekwentnie utrzymują część portfela w akcjach spółek z rynków rozwiniętych. O ile zagraniczne inwestycje dwóch z nich, OFE ING NN i OFE PZU, są stosunkowo niewielkie i od pewnego czasu stanowią mniej niż 1% aktywów, to swoje zaangażowanie w ubiegłym miesiącu dość mocno zwiększył OFE CU. Udział walorów spółek europejskich w jego portfelu wzrósł z 1,11% przed miesiącem do 1,91% na koniec marca. Owe 0,8 pkt. proc. różnicy w przypadku tego OFE oznacza wzrost o ok. 56 mln zł. I zapewne mniej więcej tyle zarządzający funduszem CU wydali na zakupy poza Polską. W rezultacie na GPW mogło trafić ok. 400 mln zł.